Od połowy lipca na ekrany kin w naszym kraju wszedł obraz w reżyserii Agnes Merlet pt. „Egzorcyzmy Doroty Mills”. Plakaty reklamują film jako połączenie „Sierocińca” z „Egzorcyzmami Emili Rose”. Dzieło Merlet jednak nie jest ani tak poruszające jak „Sierociniec” ani tak przerażające jak „Egzorcyzmy Emili Rose”.

Film opowiada historię 15 letniej dziewczynki która została oskarżona o znęcanie się nad dzieckiem którym miała zajmowała się jako opiekunka. Ponieważ Dorothy przejawia oznaki zaburzeń psychicznych na miejsce wysłana zostaje młoda pani psychiatra która ma zbadać dziwne zachowanie dziewczyny. Wkrótce po przybyciu do rodzinnej miejscowości Dorothy lekarka orientuje się iż trafiła do małej, hermetycznej społeczności której mieszkańcy z niechęcią i nieskrywaną wrogością odnoszą się do obcych. Jak się również okazuje, istnieje silny związek pomiędzy dziwnym zachowaniem Dorothy a ludźmi wśród których żyje. 
Skąd w polskiej wersji w tytule filmu pojawiły się egzorcyzmy trudno pojąć gdyż film w ogóle nie porusza tego problemu. 

Na plus „Egzorcyzmów Dorothy Mills” zapisać należny niesamowity, mroczny klimat małej Irlandzkiej wyspy oraz bardzo dobrą grę aktorską Jen Murray która wcieliła się w rolę tytułowej bohaterki. Młoda aktorka doskonale oddała bardzo skrajne emocje jakimi targana jest jej bohaterka i stworzyła niezwykle przekonywującą i momentami dość przerażającą kreację. 

Poza tym historia nie wnosi do świata filmu niczego nowego. Wydaje się być zlepkiem wątków jakie niejednokrotnie poruszane były w kinematografii. Nawiedzona mała społeczność skrzętnie ukrywająca swoją tajemnicę, obłąkana dziewczynka, psycholog która próbuje jej pomóc a jednocześnie zmaga się z traumatycznymi wydarzeniami z własnego życia, duchy z przeszłości szukające zemsty na swoich oprawcach. 

Film reklamowany jako thriller nie do końca wpisuje się w ten gatunek. Najbardziej przerażające jest bowiem w tym obrazie spojrzenie Dorothy które potrafi przyprawić o dreszcze, sama fabuła raczej nikogo nie przestraszy. Krótko podsumowując, film można obejrzeć acz nie wiele się straci tego nie czyniąc. Wybór pozostawiam Wam