Nasz mózg to skomplikowane narzędzie do wszystkiego. Kiedy zawodzi, mogą dziać się z nami przedziwne rzeczy.

Syndrom Alicji w Krainie Czarów (znany również jako Micropsia) polega na zaburzeniu współpracy pomiędzy mózgiem a nerwami wzrokowymi. U chorego prowadzi to do odbierania obrazów przedmiotów i ludzi jako mniejszych. Co dziwniejsze, takie postrzeganie świata pozostaje po zamknięciu oczu. Niektórzy podejrzewają, że na tę chorobę cierpiał też Lewis Carroll, który napisał „Alicję w krainie czarów”.

Syndrom Chodzących Zwłok to ciekawe zaburzenie. Chorym wydaje się, że brakuje im części ciała, czasami nawet duszy. W skrajnych przypadkach, wierzą, że są martwi. Utrzymują, że czują zapach swoich gnijących zwłok i to jak SA jedzeni przez robaki. Schorzenie to zwykle łączy się z psychozą wywołana przez narkotyki (amfetaminy i kokaina) a także ze schizofrenią. Czasami chorzy mają też problemy z zaakceptowaniem swojego ciała. Znane są przypadki, gdy ludzie cierpiący na zaburzenia celowo sobie coś amputowali, bo nie pasowało im zupełnie do wyobrażenia o sobie, jakie podpowiadał im mózg. Dopiero po odcięciu sobie np. ręki twierdzili, że ich ciało w końcu jest takie, jakie być powinno.

Syndrom Rybiego Smrodu to schorzenie fizyczne polegające na tym, że ciało nie może wyprodukować pewnej substancji chemicznej (FMO3), która rozkłada płyny fizjologiczne. W rezultacie chory wydziela (w pocie i urynie) silny rybi zapach, kojarzony też z zapachem zgniłych jaj.

Syndrom Obcej Dłoni to problem natury neurologicznej, polegający na tym, że jedna dłoń przyjmuje całkowicie obcą osobowość. Na przykład obca dłoń zwykle robi rzeczy na przekór choremu. Kiedy dłoń, nad którą chory panuje zapina koszulę, obca dłoń w tym samym czasie ją rozpina. Chorzy na ogół sądzą, że dłoń ma oddzielną osobowość i starają się ja wychować za pomocą karania. Ciekawe, czy bicie niesfornej ręki działa i kto bardziej na tym cierpi: obca dłoń czy może chory?