Setki kampanii reklamowych. Tysiące fotografii (miliardy nieużytych) i masa pomysłów. Abstrahując od statystyk i nie wysilając się nawet na solidne wertowanie wirtualnego świata mody, można dostrzec tę zalewającą nas wizualną falę, która żyje sobie dosłownie przez chwilę. Kiedyś moda była małym zalążkiem, zawężonym do kilku wielkich nazwisk, dziś świat mody stał się światem mocno ulotnym. W tej krótkotrwałości łatwo coś przegapić i szybko się zgubić. To czas mierzony od jednej kampanii reklamowej do drugiej, od nazwiska do nazwiska, to niemal nowy, swoisty wymiar czasu. Ten galimatias wizualny żyjący z prędkością światła mocno kreuje nasze kaprysy. W mnogości identycznych form ubraniowych, ometkowanych jednak czymś innym, łatwo o przesyt, a przez to – i niedosyt.

Teraz publiczność zaczyna mieć swoje widzimisię, nie tylko my jesteśmy jedynymi właścicielami naszych gustów. W ciągłym maratonie przystanki są krótkie i niemonotonne: klasyka, zaraz po niej coś awangardowego, minimalizm, który przeradza się w neony i psychodelę. Trend uzależniony jest od sezonu, niegroźne poczucie zastygnięcia w aż nadto modowej stagnacji.

W świecie istnej siłowni pomysłowej trzeba się zatem z pomysłem przebić.
A od dobrego pomysłu krótka droga do kampanii reklamowej, która – doskonała w swej elastyczności – dopasowała się do współczesnych ram codzienności, wyzbywając się racjonalizmu, praktyczności i banalności.

Sesje zdjęciowe kojarzą się z wyrafinowaniem, małym swoistym, unikatowym filmem albo stricte obrazkową bajką zawierającą jakiś element nierealistyczny i inny, bardziej iluzoryczny, który sprawił, że akurat natrafiamy na taką, a nie inną jej odmianę.

Moda zwykle żyje w kilku światach, czerpie inspiracje z wielu dziedzin, głównie ma w sobie sporo artyzmu. Zetknięcie się jednak ze światem mocno żyjącym, dzikim, brutalnym i pięknym w swym realizmie jest częste, ale nie permanentne. Świat fauny i tego, co odpowiada za kreację piękna wśród ludzi, mariaż skrajności w niesamowicie egzotycznym wydaniu. Uchwycił to Chris Nicholls, a do zobaczenia w najnowszym numerze magazynu Dress To Kill.

Autor: A.S.