Dzięki temu potrafi mówić i funkcjonować w społeczeństwie. A co jeśli z jakiś powodów zostanie tego pozbawione? Chyba każdy zna bajkę o Mowglim, małym chłopcu wychowywanym w dżungli przez dzikie zwierzęta. Znane są autentyczne przypadki dzieci które zostały wychowane przez dzikie zwierzęta i ich historia niestety nie jest tak kolorowa jak „Księga Dżungli”. 

W 1920 roku w malej wiosce w Indiach mieszkańców paraliżuje strach przed zjawami o ludzkich kształtach. Miejscowy duchowny postanawia rozwikłać zagadkę tajemniczych stworów i odkrywa, że wraz z watahą wilków las zamieszkują dwie małe dziewczynki. Młodsza miała ok. 1,5 roku, starsza ok. 7 lat. Dzieci schwytano i oddano do sierocińca. Żadna z nich nie potrafiła mówić, poruszały się na czworakach i zachowywały się jak dzikie zwierzęta. Młodsza, nazwana Amalą zmarła po roku, starsza dożyła 16 lat. Pomimo tego, że dziewczynki starano się nauczyć podstawowych ludzkich odruchów Amala nie pozbyła się swoich zwierzęcych zachowań w ogóle natomiast Kamala z czasem nauczyła się utrzymywać pionową pozycję i opanowała ok. 30 słów. Niewątpliwie jak na nastoletnią dziewczynkę jest to bardzo niewiele.

Innym bardzo ciekawym przypadkiem wychowania dziecka przez dzikie zwierzę jest historia chłopca którym zaopiekowała się tygrysica. Ok. 5-6 letniego malca zabrali od jego przyszywanej, dzikiej matki wieśniacy z jednej z indyjskich wiosek. Dziecko zaczęto uczyć ludzkich zachowań co z czasem przyniosło pewne pozytywne efekty. Jednak pomimo coraz większego stopnia cywilizacji chłopiec wciąż miał bardzo wybuchowy charakter i potrafił swobodnie poruszać się w otoczeniu dzikich tygrysów. Dziecko tygrysicy dożyło 40 lat, pomimo tak długiego czasu spędzonego wśród ludzi ten dorosły już mężczyzna w trakcie ataków gniewu wciąż zachowywał się jak dzikie zwierzę.

Najświeższym przypadkiem dzikiego dziecka jest odnaleziony w Rosji Ljoka. W 2007 roku, mieszkańcy miejscowości Kaługa w centralnej Rosji znaleźli w lesie legowisko w którym spał ok. 10 letni chłopiec. Dziecko nie reagowało kiedy próbowano się z nim porozumieć, poruszało się na czworaka, zachowywało się i żywiło jak wilk, z otoczeniem chłopiec komunikował się za pomocą warknięć i pomruków. Po 24 godzinach pobytu w klinice, przy pierwszej nadarzającej się okazji Ljoka uciekł. Specjaliści zaalarmowali mieszkańców iż dziecko może być poważnym zagrożeniem, używa zębów jak wilk kłów, może atakować kiedy poczuje się zagrożony. Niestety poszukiwania „wilkołaka” nie przyniosły rezultatu. 


Przypadki dzikich dzieci dały wiele cennych informacji na temat procesów socjologicznych i cywilizacyjnych. Prawdopodobnie dziecko które w odpowiednim momencie nie będzie nauczone ludzkich odruchów i zachować nigdy nie będzie w stanie w pełni ich opanować. Żadne z dzikich dzieci pomimo troskliwej opieki i nauki nie stało się w pełni ucywilizowanym człowiekiem a zdecydowana większość z nich nie dożywała w otoczeniu ludzi wieku dorosłości