Doda planuje wystąpić na koncercie podczas Dni Konina. Impreza została zaplanowana już jakiś czas temu. Wszystko było przygotowane i zaplanowane, miała być naprawdę niezła zabawa. Dopóki piosenkarka nie zaczęła się bawić w Jennifer Lopez i nie podała swojej listy żądań.
Dwa tygodnie przed rozpoczęciem imprezy, do każdej z lokalnych redakcji dotarł mail od menedżerów Dody z szokującą informacją. W liście znajdowało się kilka punktów, które muszą być przestrzegane przez dziennikarzy. Jeżeli jakiś z nich chciałby porozmawiać z piosenkarką, muszą zwrócić się pisemnie do asystentki gwiazdy o zgodę i przesłać pytania.
Po ich zatwierdzeniu można otrzymać na piśmie taką zgodę. Dopiero z zatwierdzonym dokumentem  dziennikarz może stawić się przed Dodą i przeprowadzić wywiad ściśle według zatwierdzonego scenariusza. Jednak to nie koniec. Zdjęcia też wymagają ścisłej autoryzacji.
“Chcemy się przeciwstawić chorym warunkom, jakie nam postawiono. Nie chodzi o niechęć do tej gwiazdy, ale o to, byśmy pokazali, że nie godzimy się na tego typu praktyki – mówi Iwona Krzyżak z radia Merkury. – Coraz częściej artyści, dbając o swój wizerunek, utrudniają nam pracę, mnożąc bezsensowne żądania.”
Czyżby Dodzie odbiło po zakupi  Lamborghini?!