Okres II Wojny Światowej wzbudza spore emocje. Ostatnie oskarżenia wobec Polaków jako uczestników w eksterminacji żydów są całkowicie bez postawne. A fakt, że coraz więcej osób wierzy, że obozy koncentracyjne były naszym dziełem, świadczy tylko o ludzkiej głupocie! Dlatego filmy takie jak Lista Schindlera, Pianista czy Chłopiec w pasiastej piżamie są jak najbardziej potrzebne. Tym bardziej, że coraz większa część świata nie ma pojęcia o historii II Wojny Światowej.

Najnowszy obraz Johna Kenta Harrisona opowiada o Irenie Sendelrowej- bohaterce II Wojny Światowej. Pracując jako pielęgniarka w warszawskim gettcie uratowała ponad 2 tysiące żydowskich dzieci. Historia jest przejmująca. Tym bardziej, że Irena nie dała się ani gestapo ani władzom komunistycznym. Każdego dnia ryzykowała swoje życie na rzecz żydowskich dzieci.

Niestety ale obraz nakręcony przez amerykańskiego reżysera nie oddaje do końca rzeczywistych wydarzeń. Już od początku film wydaje nam się nieco nudnawy, i tak naprawdę nie ma brawurowej akcji. Ostatnie 30 minut obrazu staje się bardziej dynamiczne jednak w dalszym ciągu widać, że jest zrobione pod publikę amerykańską, którą ''karmi się'' lekkimi kinowymi obrazami. Film opowiadający historię o działalności polskiej pielęgniarki powinien zostać nakręcony przez Polaków. Co najgorsze postacie grane przez aktorów są bez wyrazu. Nawet sama Anna Paquin nie potrafi oddać rzeczywistego charakteru Ireny Sendlerowej. Z drugiej strony dobrze, że nareszcie Amerykanie zaczęli się interesować historią Europy. I chociaż film jest totalną miernotą, to jednak uważam, że warto go zobaczyć, żeby nie zapomnieć o wszystkich dramatycznych losach i pokazać światu, że to nie Polacy stworzyli obozy koncentracyjne!
A Wy już widzieliście film? Jeśli tak to co o nim myślicie?