Dopiero po śmierci ujrzeliśmy drugą stronę życia Państwa Kaczyńskich.  Byli oni znakomitym małżeństwem, godnym do naśladowania.  Przez 32 lata udanego małżeństwa wspierali się i kochali. – „Bo my się, proszę pani, uzupełniamy. Mąż jest słabszy w sprawach technicznych” – tak mówiła Maria o Lechu w jednym z wywiadów. "Trudno jest opowiedzieć, jak się rodzi miłość. Leszek był ciepły, troskliwy, miałam do niego zaufanie. Wiedziałam, że jeśli coś mi obiecał, to dotrzyma słowa. Imponował mi wiedzą, doskonale znał historię, tę prawdziwą wersję. Zdawałam sobie sprawę, że prawda jest inna niż to, czego uczono mnie w szkołach" - mówiła Maria Kaczyńska w jednym z wywiadów prasowych.
Ona zajmowała się domem, on polityką. Gdy Prezydent pracował do bardzo późnych  godzin z swoimi przyjacielami – współpracownikami, ona ich rozganiała z uśmiechem na twarzy, mówiąc że mąż na pewno już jest bardzo zmęczony. Zakupy, ubrania, zaplanowanie codziennych, zwyczajnych czynności były na jej głowie. Lech Kaczyński w jednym z wywiadów prasowych, przyznał, że już po paru tygodniach od poznania czuł, że zna Marię, którą nazywał "Marylką", bardzo dobrze - "Można powiedzieć, że byliśmy jak dwie połówki jednego owocu".
Prezydent lubił robić prezenty-niespodzianki swojej żonie Marii. Często jej podarowywał biżuterię, jak mówiła Pierwsza Dama „na tym nie oszczędzał. Mówię mu wtedy - nagrzeszyłeś”.
Dziś razem spoczną w Wawelskiej Krypcie.