“Duchy moich byłych” to najnowsza komedia romantyczna z Matthew McConaughey'em w roli głównej, towarzyszącą mu Jennifer Garner i unoszącym się na oparach absurdu Michaelem Douglasem. Może się wydawać, że to kolejny płytki film dobry na sezon ogórkowy, jednak jeżeli szukasz czegoś, co spodoba się i mężczyznom, i kobietom – trafisz idealnie.
Główny bohater filmu to Connor Mead – wzięty fotograf, wytrawny uwodziciel bez skrupułów, do którego kobiety lecą jak pszczoły do miodu (zresztą “mead” oznacza miód pitny, więc dobór nazwiska był nieprzypadkowy:) ). Uważa, że miłość nie istnieje, a poranna pobudka obok kochanki to zabawa dla mięczaków. Jednak kiedy Connor zawita do dawnej posiadłości jego wujka i idola młodości, aby gościć na weselu swego brata – w jego życiu zmieni się bardzo wiele. W nocy nawiedza go duch wujka, a następnie trzy duchy jego dziewczyn. Doświadczenie to wprowadzi zamęt nie tylko w życiu fotografa-bawidamka, ale też pozostałych gości weselnych.

Nawiązanie do “Opowieści wigilijnej” Charlesa Dickensa wypadło w filmie bardzo interesująco –  nietrudno się przekonać, że na podstawie klasycznej baśni może powstać dobry film o świecie realnym. Wielbiciele dobrych dowcipów filmowych powinni być zadowoleni – może brzuchy nie rozbolą po seansie, ale doskonały humor po wyjściu z sali kinowej gwarantowany. To przyjemna, lekka, ale nie bezrefleksyjna historia ludzi borykających się z problemami miłości, bólu rozstania i zdrady. Dobra do obejrzenia i w towarzystwie drugiej połówki (co w przypadku większości komedii romantycznych nie bywa dobrym pomysłem), i w gronie przyjaciół – serdecznie polecam