Roadkill to świetny tytuł dla filmu. Najlepiej dla horroru. Trudno uwierzyć, że ktoś mógłby tak nazwać niewinnie wyglądającą kolekcję biżuterii. Projekty Amy Nugent i jej koleżanek po fachu nie są jednak wcale zwyczajne.

Artystka z Vancouver tworzy ozdoby ze szczątków zwierząt. Łączy kości i futro ze srebrnymi i złotymi dodatkami, a jej ulubionym materiałem zdają się być kolce jeżozwierza. Brzmi to raczej makabrycznie, ale żadne stworzenie nie ucierpiało z ręki samej Amy. Wykorzystywane przez nią materiały pochodzą z wypadków drogowych. Stąd też bierze się nazwa samej kolekcji.

Biżuterię Nugent okrzyknięto już ekstremalną formą recyclingu. Podobne ozdoby tworzą Lucy Jenkins (złote i pozłacane bransolety są wyłożone od wewnętrznej strony futerkiem, w metalu wygrawerowana jest łacińska nazwa gatunku, z którego powstały), czy April Hale (wykorzystująca naturalny kształt kości). Nie trudno, poza oczywistą funkcją dekoracyjną, doszukać się w tym głębszego przekazu. Jednak tym, co najbardziej uderza w niecodziennych ozdobach jest ich pierwotność. Wisiorki z kości są piękne i delikatne, a jednocześnie jest w nich coś surowego i dzikiego. Niektóre egzemplarze wyglądają bardzo klasycznie i elegancko, jak wykonane z kości bawolej lub słoniowej. Naszyjnik z kręgów i futra małego gryzonia może jednak budzić skrajne emocje.

Kontrowersyjny pomysł na pewno przyniesie artystkom rozgłos, nie wiadomo natomiast czy przyciągnie nabywców. Obrońcy praw zwierząt wciąż dyskutują nad etyczną stroną całego zamieszania.

Biżuteria ze szczątków zwierząt

Biżuteria z kości i futra

Biżuteria Roadkill

 

Autor: Monika Lewandowska