"Droga do szczęścia" to niezwykle poruszająca opowieść o miłości w walce z codziennością, marzeniach skonfrontowanych z rutyną podmiejskiego życia w Connecticut, oraz oszustwach, które ludzie opowiadają sami sobie, by móc spojrzeć spokojnie w lustro, a potem zasnąć. To właściwie rewolucyjna droga, bo oryginalny tytuł (Revolutionary road) znacznie lepiej koresponduje z treścią filmu. Nie jest to kolejna komedia romantyczna, która kończy się w momencie pierwszego pocałunku. Reżyser, Sam Mendes, twórca "American Beauty", pokazuje, co dzieje się, gdy już opadnie czarna kurtyna z napisem The end.

Frank jest przystojnym (Leonardo di Caprio), pełnym pasji młodzieńcem, idealistą, który zdaje się mieć wystarczająco odwagi, by podbić świat.
April (Kate Winslet) to urocza, zapatrzona w niego i jego życiowy rozmach początkująca aktoreczka.
Wierzą, że uda im się śnić sen na jawie i będą żyli długo i szczęśliwie. Wkrótce jednak dopadają ich słowa: kompromis i odpowiedzialność. Nagle mają wrażenie, że znaleźli się w pułapce, nawet jeśli sami ją zbudowali.
A gdy już raz zboczy się ze ścieżki marzeń, trudno jest znów znaleźć na nią wejście. Czy im się to uda?
Dzieło Mendesa prowokuje do swoistego rachunku sumienia. Patrząc na zmagania Wheelerów z losem, próbującym ich sobie podporządkować, trudno nie spojrzeć wstecz i nie zacząć się zastanawiać: a o czym ja marzyłam/marzyłem jako dziecko? Polecam otworzyć stare szuflady, zajrzeć do pamiętnika z podstawówki, podpytać rodziców i przyjaciół. Czasami siebie samego zdradza się najłatwiej, najszybciej. Bez wysiłku można znaleźć miliony wytłumaczeń, dlaczego się czegoś nie zrobiło, ale zwykle rezygnacja to zwykłe tchórzostwo. A jak powiedział Henry Ford: „Jeśli wierzysz, że coś możesz, lub czegoś nie możesz, zawsze masz rację.”
„Droga...” udowadnia, że czasami największą podróżą jest to, co dzieje się między dwojgiem ludzi - ścieżki, którymi mówimy do siebie, trasy dotyku, kręte uczucia.
Film powstał na podstawie książki Richarda Yatesa, który w latach '40 i '50 służył w US Army w NRF i Francji. Po powrocie do Nowego Jorku pracował jako dziennikarz.
Psychologicznie skomplikowane charaktery to również zasługa rewelacyjnego aktorstwa. Duet, który sprawdził się już przy legendarnym „Titanicu”, znów zaskoczył.
Di Caprio dawno przestał być słodkim chłopcem, pokazuje teraz twarz dojrzałego, świadomego i niezwykle interesującego mężczyzny. Winslet ukazuje widzowi pełen wachlarz emocji, bez mrugnięcia okiem przechodzi od totalnej rozpaczy przez desperację, po czułość, szczęście.
Na klimat wpływa też niewątpliwie muzyka, skomponowana specjalnie do filmu, przez Thomasa Newmana, twórcę ścieżek dźwiękowych do ponad 80 filmów (!), m.in.: „Skazani na shawshank”, „Zielona mila”, „WALL-E”, „Gdzie jest Nemo?”, American „Beauty” i seriali: „Sześć stóp pod ziemią”, „Boston Public”.

Film odzierający ze złudzeń, zrzucający szklane maski, którymi próbujemy zasłaniać twarz. Maski rozpryskują się jedna po drugiej, w drobny mak, coś śmieje się ironicznie, kiedy biegniesz po szczotkę, by pozamiatać szczątki i usunąć ślady zbrodni.
„Droga do szczęścia” (2008) na DVD, melodramat.