Mimo, że premiera mnie ominęła, to nie omieszkałem wybrać się do kina na film "Drive". Przed seansem na nic się nie nastawiałem, gdyż słyszałem opinie zarówno skrajnie pozytywne, jak i skrajnie negatywne. Postanowiłem więc wyrobić sobie zdanie sam.

Film od pierwszych minut zaczyna się dość tajemniczo, ale już po paru chwilach zostajemy przeniesieni na zupełnie inną orbitę. Nie mówię tutaj o wybuchach o częstotliwości 1/ minutę, nie mówię o pościgach i rakietach wystrzeliwanych z wyrzutni przez szyberdach na autostradzie. Nie czynią tego również ociekające seksem sceny, czy perwersyjny humor. Czynnikiem wyróżniającym ten film jest klimat.

Klimat tworzony przez aktorów i muzykę. Kreacja, którą stworzył Ryan Gosling jest naprawdę wyśmienita. Odegrał główną rolę tak wiarygodnie, że nie jestem w stanie wyobrazić sobie kogoś innego na jego miejscu. Reszta aktorów również nie została z tyłu, jednak to Gosling niemal cały czas jest obecny na ekranie i za tę rolę należy mu się 6+! Kolejną sprawą jest muzyka. Fenomenalny soundtrack, dobrany i dopasowany do odpowiednich scen wyśmienicie. Trochę elektroniki, klasyki.. no po prostu miód!

Jeżeli komuś zależy na gwałtownych zwrotach nieustającej akcji, to niech zaoszczędzi pieniądze z tego biletu. Takie kino trzeba lubić. Przez długą część filmu panuje cisza, jest budowane napięcie, jednak gdy już następuje "wybuch" to konkretnie (naprawdę sporo brutalności). Muszę całkowicie szczerze przyznać, że pieniądze wydane na bilet na "Drive" to najlepiej wydane pieniądze na kino w ostatnim czasie. Poniżej trailer.