W sercu Starego Miasta w Warszawie Magda Gessler otworzyła nowe, wspaniałe miejsce. Z pierwszymi dniami wiosny przebudzamy „Dom Restauracyjny Krokodyl” - nowe dzieło Magdy Gessler. To idealne miejsce na organizację wyjątkowych wydarzeń - przyjęć, bankietów, konferencji biznesowych, niezapomnianych wesel oraz innych okazji. To najpiękniejsze sale w Warszawie, (Sala pod Arkadami, Sala Kominkowa oraz Sala Krokodyl), położone w trzech zabytkowych kamienicach: Wójtowskiej, Wilczkowskiej
i Klucznikowskiej.
„Dom Restauracyjny Krokodyl” to niepowtarzalna elegancja w klasycznych wnętrzach, z historią i widokiem na serce Starego Miasta.


Każda chwila spędzona w „Krokodylu” pozostanie na zawsze w pamięci gości.
„W Warszawie nie ma drugiego takiego miejsca. Obudziliśmy Krokodyla z zimowego snu, oddaliśmy Rynkowi Starego Miasta miejsce, które będzie tętniło życiem. Spotkania biznesowe czy przyjęcia ślubne pod znakiem Krokodyla muszą przynieść szczęście. Niech Krokodyl będzie miejscem zabaw i radości, niech będzie głośno
i hucznie, niech Starówka znów ożyje.”- Magda Gessler.

Na piętrze „Domu Restauracyjnego Krokodyl” mieszczą się trzy sale.
Pierwsza z nich - Sala pod Arkadami – trójdzielna, podzielona jest filarami, utrzymana w stylu renesansowym. W jej środkowej części znajduje się tynkowany kominek. Zdobią ją XVIII – wieczne żyrandole i kinkiety. Dekorowane okna jasno-kremowymi zasłonami uszytymi z pięknych, miękkich tkanin. Na zasłonie każdej widnieją scenki rodzajowe, które są repliką ręcznie malowanych płócien Pierra Frey’a. To szyk XVIII-wiecznej Francji, a także egzotyka oraz fantazja mitologicznych
podań. Obok tradycyjnych wzorów na tkaninach pojawiają się m.in. rysunki postaci
z bajek La Fontaine’a, słodyczy, paryskich zabytków.

Sala Kominkowa „Domu Restauracyjnego Krokodyl” utrzymana jest również w stylu renesansowym. Uwagę zwraca piękny, belkowy sufit i stylowy kominek. Okna zdobią zasłony z naturalnego jedwabiu w bordo - fioletowych kolorach.
Okna wychodzą na Rynek Starego Miasta, gdzie rozciąga się piękny widok na kolorowe kamienice i syrenkę warszawską.

„Dom Restauracyjny Krokodyl” stwarza możliwość różnych aranżacji sal na potrzeby organizacji wyjątkowych wydarzeń - przyjęć, bankietów, wesel i innych uroczystości. „Krokodyl” to ponad 240 metrów kwadratowych powierzchni na które składają się
3 sale. Sala pod Arkadami dzielona filarami ma łączną powierzchnię 139 m2, w tym każda z osobna (55 + 25 + 59) m2. Sala Kominkowa to 79 m2 i Sala Krokodyl obok kominkowej o powierzchni 23m2. „Dom Restauracyjny Krokodyl” pomieści ok. 250 osób.




Historycznie o Krokodylu

„Krokodyl” to kultowe miejsce, na wspomnienie którego niejednemu mieszkańcowi Warszawy uśmiech pojawia się na twarzy. To tutaj odbywały się najwspanialsze dancingi i bale w mieście.
Wejście do „Krokodyla” wyróżnia się spośród pozostałych. Wchodzimy przez podwójny portal gotycki, zbudowany na początku XVI wieku przez Macieja Wilczka.
W kamienicy na parterze znajdowało się wejście do zespołu gastronomicznego „Krokodyl”. Nad wejściem widnieje do dzisiaj metalowy symbol krokodyla. W piwnicach mieściła się restauracja przypominająca gotycką gospodę. Stoliki i zydle , weneckie latarki, świece w żelaznych lichtarzach doskonale harmonizowały z murami piwnic. Centralna sala posiadała sklepienie klasztorne z krzyżującymi się  łukami, wykonanymi z surowej cegły. Projektantami restauracji byli architekci: Jerzy Bieńkowski, Krystyna Kognowicka i Zofia Krotkiewska.
Na parterze był bar kawowy, zdobiony kolorowymi figurkami, przedstawiającymi postacie staromiejskie z XVII w. Znajdował się tam okrągły ceramiczny piec
z motywami zielonego krokodyla, stylowe meble oraz autentyczne zabytkowe żyrandole i kinkiety z XVIII w. 
Jedną z ciekawostek, którą kryją mury „Krokodyla” jest niecodzienny prezent od premiera Kuby – Fidela Castro. Podczas swojej wizyty w Warszawie 6 czerwca 1972 roku w restauracji Premier po całym lokalu szukał tytułowego krokodyla. Dopiero od obsługi dowiedział się, że go tam po prostu nie ma. Po jakimś czasie przyszedł prezent z Kuby. Paczka z wielkim wypchanym krokodylem.
I od tego momentu podarek ten wzbudzał zawsze sensację wśród odwiedzających gości.