Amityville to niewielka miejscowość w hrabstwie Suffolk w stanie Nowy Jork. Pewnie byłoby jednym z wielu amerykańskich miasteczek gdyby nie fakt iż znajduje się w nim bodajże najsłynniejszy nawiedzony dom w Stanach Zjednoczonych.
Swą sławę Amityville zawdzięcza książce „The Amityville Horror” autorstwa Jay'a Ansona oraz licznym filmom opowiadającym historie tej mrocznej posesji.

Jakie są fakty?
Zła sława jednego z domów w Amityville rozpoczyna się w 1974 roku. 14 listopada zostaje wezwana policja do posesji przy Ocean Avenue 112. Po dotarciu na miejsce wezwania policjanci stwierdzają iż 6 członków 7-osobowej rodziny zostało zamordowanych. W toku śledztwa udaje się wykryć sprawdzę którym okazuje się być Roland DeFoe junior, zwany Butchem, syn zamordowanego Ronalda oraz Louise DeFoe. Chłopak obudził się w nocy i strzałami z bliskiej odległości zamordował swoich rodziców, dwóch braci i dwie siostry. W trakcie procesu zeznawał, że złe duchy nawiedzające dom kazały mu zamordować rodzinę. Butch do chwili obecnej przebywa w amerykańskim więzieniu.  
Ze względu na swą złą sławę dom przez jakiś czas nie mógł znaleźć nabywców. W końcu, skuszeni niską ceną zdecydowali się w nim zamieszkać George i Kathy Lutz, młode małżeństwo z trójką dzieci. W posesji przy Amityville zdołali wytrzymać tylko 28 dni, po ich upływie wyprowadzili się z mrocznego domu twierdząc że nie są w stanie dłużej znieść tego co się tam dzieje.

Zjawy, głosy i złe moce
Rodzina Lutz ponoć nie mogła dłużej mieszkać w feralnym domu ze względu na złe duchy przez jakie został on nawiedzony. Ponoć w trakcie tych 28 dni słyszeli dziwne, niezidentyfikowane dźwięki, doświadczali dotyku obcych dłoni, jedno z ich dzieci widywało małego chłopca imieniem Jodie który opowiadał mu dziwne historie, na ciele Kathy znikąd pojawiły się bolesne rany a ojciec rodziny zeznał, że miał mordercze odruchy wobec swojej żony i dzieci. Nie mogąc poradzić sobie z przerażającymi zjawiskami rodzina poprosiła o pomoc lokalnego księdza. Podobno w trakcie odprawianych przez niego ceremonii nabożeństwa słychać było męski głos nakazujący duchownemu natychmiastowe opuszczenie domu.

Relacjom składanym przez rodzinę Lutz autentyczności ujmuje fakt iż ściśle współpracowali oni z Jayem Ansonem podczas pisania książki „The Amityville Horror” która zarówno autorowi jak i Lutzom przyniosła spore dochody. Ponoć tuż przed swoją śmiercią w 2006 roku George Luz powiedział że wszystkie opisane zdarzenia były prawdziwe. 

Sceptycy twierdzą, że historie opowiadane przez rodzinę Lutz są stekiem bzdur wymyślonych przez nich na spółkę z autorem powieści w trakcie zakrapianych winem wieczorów. Jest jednak grupa ludzi, którzy wierzą w złe moce zamieszkujące tą posesję. Jej obecni mieszkańcy, którzy de facto nie odczuwają żadnych nadprzyrodzonych zjawisk narzekają jedynie na tłumy wielbicieli horrorów które niemal każdego dnia odwiedzają ich dom. Jak to zwykle z tego typu historiami bywa, Amityville pewnie zawsze będzie miało zarówno grono sceptyków jak i zwolenników. Należy pamiętać jednak że w takich opowieściach zazwyczaj kryje się choć ziarnko prawdy