Sama siebie nazywa królową polskiej sceny i faktycznie jest jedną z barwniejszych postaci rodzimego showbiznesu. Doda bardziej niż z dobrego głosu którym faktycznie dysponuje znana jest z licznych skandali, prowokacyjnych strojów i kontrowersyjnych wypowiedzi. Trudno oprzeć się wrażeniu że wszystko co robi i mówi ta gwiazdka pomyślane jest tak aby utrzymać jej postać w centrum zainteresowania mediów i opinii publicznej. Rabczewska często raczy nas swoimi „złotymi myślami”, nigdy dotąd jednak jej wypowiedź nie wzbudziła takich kontrowersji. Czyżby miarka się przebrała?

Cały szum dotyczy wywiadu jakiego piosenkarka udzieliła Dziennikowi. W charakterystyczny dla siebie sposób, nonszalancki sposób wyraziła swoją opinię na temat Biblii oraz jej autorów nazywając ewangelistów „naprutymi winem i ziołami”. 
Wierzę w to, co nam przyniosła matka Ziemia i co odkryto podczas wykopalisk. Są na to dowody i ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła. – tak brzmiały słowa Dody. Zbyt dosadnie? 
Wypowiedź poruszyła całą opinię publiczną i w konsekwencji złożono doniesienie do prokuratury której Rabczewska będzie musiała wytłumaczyć się ze swoich beztroskich przemyśleń. 
Sama sprawczyni całego zamieszania postanowiła skomentować sytuację i w wypowiedzi na swojej stronie zapewnia iż nie chciała nikogo obrazić a jedynie wyrazić własną opinię na temat Kościoła. Stwierdziła również, iż w Polsce pojęcie wolności słowa jest jedynie teorią. Gwiazdka zapowiada walkę z takim stanem rzeczy.

Konsekwencje kontrowersyjnej wypowiedzi już są widoczne. TVP planuje zakończyć współpracę z artystką. Doda nie wystąpi na koncercie Hity na Czasie oraz w żadnym programie emitowanym przez telewizję publiczną. 

Czy tym razem Doda przekroczyła pewną granicę, czy też wolność słowa pozwala na wygłaszanie dowolnych sądów i opinii bez względu na to ile osób mogą one obrazić?