Flagowa limuzyna koncernu z Ingolstadt nie zawsze musi spełniać oczekiwania najbardziej wymagających klientów. By ich zadowolić, powstała specjalna seria A8 L, która została wydłużona o 13 centymetrów. Auto zadebiutuje tam, gdzie ostatnio znacznie zwiększył się popyt na limuzyny, czyli w Pekinie.

Dzięki wydłużeniu auto będzie miało aż 5.27 metra długości, a wnętrze w tej wersji będzie bliższe temu z Rolls-Royce’a czy Bentleya, niż temu ze standardowej A-ósemki. Poza olbrzymią przestrzenią, na pasażerów czekają takie gadżety jak podnóżek, stolik wysuwany z podłokietnika, lodówka, wyświetlacze LCD z DVD i systemem audio czy czterostrefowa klimatyzacja. Oczywiście, wszystko będzie wykończone drewnem, aluminium i skórą. 

Z zewnątrz auto nie zmieni się w stosunku do A8. Pozostawiono charakterystyczny grill i piękne światła z diodami LED. Masywna karoseria w tej wersji nie jest wykonana ze stali a z aluminium, dzięki czemu jej masę zredukowano o 40% Auto osadzono na potężnych kołach, z 20 lub 21-calowymi felgami z lekkich kompozytów. Elementy takie jak klamki, lusterka czy obwódka grilla zostały wykonane z chromu. 

Nie dość, że zmniejszono masę limuzyny, to jeszcze zamontowano jej mocniejszy silnik. Pod maską wersji „L” znajdzie się podwójnie widlasta dwunastocylindrowa (W12) jednostka quattro o pojemności 6.3 litra i mocy 500 KM i maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 625 Nm. Dzięki temu, sprint do setki zajmie ledwie 4.9 sekundy, co sprawi że A8 L spokojnie nada się do hollywoodzkich pościgów. Auto otrzymało 8-biegową sekwencyjną przekładnie Tiptronic. Oczywiście, to nie jedyne zaawansowane technologie zastosowane w tym Audi, ale wymienienie ich wszystkich jest chyba niemożliwe.

Do sprzedaży auto trafi jesienią tego roku. Jest to udana kontynuacja serii A8 L, którą jako swoja limuzynę wybrała Kanclerz Niemiec- Angela Merkel. Nowe auto również przypadnie do gustu politykom. Nie wiadomo jednak, czy wyborcom spodoba się to, że wybrani przez nich ludzie wydaja tak wiele pieniędzy na pojazdy. Nie znamy ceny, gdyż ta ujawniona będzie dopiero wtedy gdy auto trafi do sprzedaży, ale wiadomo, że nie należy spodziewać się „normalnej” kwoty