Trzymanie się stylu glamour praktycznie 24 godziny na dobę nie jest łatwym zadaniem, ale z pewnością nikt nie morze zarzucić królowej burleski - Dicie von Teese, że w jakimkolwiek momencie swojego życia nie wygląda stylowo. To gwiazda, której nie zobaczymy w legginsach, wygodnych uggach  i z „wczorajszą” fryzurą. Klasa i perfekcja w najczystszym wydaniu.

Widowiska tworzone przez Ditę, to wysmakowana rozrywka, którą wielu nie boi się porównywać do sztuki. Jej taniec w kieliszku Martini przyciąga tłumy mężczyzn i kobiet, ale to nie jedyne w czym ta nietuzinkowa artystka się odnajduje. Reklamy bielizny w klimacie retro, promocja perfum i książek, w których radzi kobietom jak dbać o cerę i eksponować swoje atuty zjednują von Teese wciąż nowych zwolenników.

Chociaż mogłoby się wydawać, że nad jej wizerunkiem pracuje sztab stylistów, okazuje się to nieprawdą. Dita, która w rzeczywistości jest naturalną blondynką znakomicie wie, jak pofarbować sobie włosy, zrobić makijaż i nigdy nie korzystała z porad żadnego sławnego stylisty. Patrząc na jej codzienne kreacje, można odnieść wrażenie, że sama byłaby ekspertem od tego, w jakim stroju należy się pokazać na czerwonym dywanie.

Znaki rozpoznawcze Dity, a właściwie Heather Renée Sweet, to porcelanowa cera, perfekcyjnie ułożone włosy, czerwone usta i wyraźnie zarysowana talia (wspomagana ciasno zasznurowanymi gorsetami). Tancerka od zawsze powtarza, że nie wychodzi z domu bez makijażu, jednak w domowym zaciszu pozwala sobie na więcej luzu. W przyszłości nie wyklucza operacji plastycznych, jednak najważniejsza w jej życiu jest miłość do burleski, którą porzuci tylko wtedy, gdy nie będzie w stanie tańczyć.

 

Autor: Graphite