Skrót pochodzi od pierwszych liter angielskich wyrazów building(budynek), antenna(nadajnik telekomunikacyjny), span(przęsło/most), earth(ziemia/skała). Dokładnie jest to dyscyplina skoków spadochronowych ze wszystkich obiektów stałych. Zazwyczaj wykonywane są one z wysokości od 50 do 300 metrów nad poziomem terenu. Skaczę się ze wszystkiego co jest wystarczająco wysokie i po za wymienionymi w skrócie są to, także dźwigi, kominy, tamy i generalnie wszystko co spełnia odpowiednie kryteria.

Zwykły lot spadochroniarski kończy się otwarciem czaszy na wysokości około sześciuset metrów tak, żeby spadający miał czas na otworzenie zapasowego spadochronu i dokładne zaplanowanie lądowania. Skoki BASE jumping są o wiele niebezpieczniejsze dlatego, że w zestawie nie ma  zapasowej czaszy. Również bardzo ważną różnica pomiędzy tymi wydawało by się bardzo podobnymi sportami jest to , że skacząc z samolotu  na początku mamy taką samą prędkość jak maszyna i opór powietrza pozwala nam dokładnie kierować naszym ciałem, a w skokach z obiektów stałych coś takiego jak opór powietrza nie istnieje w pierwszej fazie lotu. Więc bardzo ważny jest prawidłowe odbicie, które pozwala nam prawidłowo ułożyć ciało do bezpiecznego lotu, tym bardziej, że skoki nie są długie i zwykle spadochron trzeba otworzyć kilka sekund po odbiciu się od „ziemi”.
Istotne też jest oczywiście, żeby prawidłowo otworzyć spadochron, bo za plecami mamy zwykle obiekt, z którego skaczemy i wystarczy niewielka cyrkulacja powietrza, żeby wielki hamulec nad naszą głową o coś zahaczył i stracił swoje właściwości.
Ostatnim elementem tego szalonego zajęcia jest lądowanie. Zwykle skacze się w terenie zabudowanym, w którym występuje wiele przeszkód, których można nawet nie zauważyć(druty wysokiego napięcia).

Dlatego zwykle cały skok planuje się bardzo szczegółowo, bo gdy już się odbije nie ma, czasu na myślenie. Prędkość w trakcie takiej przygody juz w pierwszych sekundach dochodzi do 100 kilometrów na godzinę.
Większość skoczków BASE traktuje to zajęcie jako sposób życie i nie ma co się dziwić bo jest to bardzo niebezpieczne zajęcie. Doskonale mówi o tym fakt, że żeby myśleć w miarę sensownie  o takim skoku trzeba mieć za sobą oddanych przynajmniej dwieście skoków na spadochronie