Dlaczego człowiek w pewnym okresie swojego życia po wielu wzlotach i upadkach związanych z ewolucją własnego światopoglądu i przynależnością do różnych grup społecznych przestaje czuć się związany z subkulturą, jaka do tej pory była mu bliska oraz określała tożsamość? Czy tylko najzagorzalsi fani określonych gatunków muzycznych, jak również konkretnego stylu życia, a także światopoglądu (ideologii) pozostają wierni temu, z czego inni po prostu „wyrastają”?

Myślę, że przyczyny tego stanu rzeczy leżą w podświadomości człowieka, który już od czasów pierwotnych ma głęboką potrzebę przynależności do grupy, a przez to tworzenia kategorii ”my” i „oni”, jakie są jednoznacznie wartościowane. Paradoksalnie stereotypy oraz dążenie do kontrastu na wielu płaszczyznach powodują wytwarzanie się subkultur . Młodzież potrzebuje hermetyczności swojej grupy rówieśniczej bardziej niż osoby dorosłe, dla których priorytetem staje się rodzina i przynależność do niej. Jest to związane z pewnym „konwenansem wiekowym”, a także społecznym dowodem słuszności tzn jeśli wszyscy moi znajomi posiadają rodzinę i ja zaczynam chcieć ją mieć bo odbieram to jako wartość jednoznacznie pozytywną albo jeżeli przyjaciele nie kultywują już danej subkultury, ja też przestaję to robić.

Ostatnia z wymienionych przeze mnie przyczyn „wyrastania” z subkultur związana jest bardziej ze sferą metafizyczną przemyśleń jednostki. Dusza człowieka to lustro, w którym odbijają się wszelkie zmysłowe bodźce pochodzące ze świata zewnętrznego (pierwotnie z przyrody). Nie umiemy zatem w umyśle naszym stworzyć niczego, co nie mieści się w ramach poznanych przez nas zjawisk. Obserwując paradoks, jakim jest stała zmienność elementów świata człowiek zdaje sobie sprawę z przemijalności wszelkich stanów rzeczy. Pojmuje wtedy, że sam nieuchronnie się zmieni i ulega temu. Ewolucja ta leży u podstaw powstawania nowych subkultur oraz wszelkich zmian w hierarchii wartości człowieka