Szokujące są okoliczności samoistnego zapłonu. Jak wiadomo bowiem dochodzi do niego niespodziewanie, ciało zapala się jednak wszelkie nawet łatwopalne przedmioty znajdujące się w pomieszczeniu pozostają nietknięte. Temperatura, w jakiej może dochodzić do samozapłonu szacowana jest na około 2500 stopni C, co wielokrotnie przekracza temperaturę „zwykłego pożaru” (ok. 200stropni C). Ciało w tak wysokiej temperaturze (ok. 2500 stopni C) ulega spopieleniu- pozostaje po nim jedynie biały pył oraz tłusty osad, efekt parowania ludzkiego mięsa.

Zjawiskiem samoistnego zapłonu żywo interesował się John E. Reymer, który napisał książkę p.t. „Entrancing Flame”, aby rzucić nieco światła na tak niewyjaśnioną i tajemniczą do tej pory sprawę. 
Najbardziej znaną osobą, jaka ocalała mimo, iż samozapłon w jej ciele dokonał się jest Jack Angel. W 1974 roku mężczyzna ten położył się do łóżka i obudził dopiero po czterech dniach z rozległymi oparzeniami. Mimo prób podejmowanych przez lekarzy, a nawet hipnotyzera nikt nie zdołał ustalić co działo się w momencie, gdy nastąpił samozapłon. Można zatem stwierdzić, że w czasie samoistnego zapłonu ludzie znajdują się w swoistym transie, co powoduje się nie odczuwają oni bólu. 
Samozapłon nie jest jednak niewytłumaczalnym zjawiskiem ,którego przypadki odnotowano jedynie w Anglii i USA. W Polsce również doszło do samoistnego spalenia półtorarocznego chłopca (1998 r.). Zdarzenie miało miejsce we wsi pod Kielcami. Śledztwo przeprowadzone po śmierci dziecka wykazało, że niemowlę spaliło się w niewytłumaczalny sposób od środka.

Czy zatem samospalenie to kara boża spadająca na grzesznika, działanie pioruna kulistego czy też reakcje wodoru i tlenu zachodzące w ciele człowieka? Na to pytanie naukowcy nie znaleźli jeszcze odpowiedzi jednak wiemy już, że samozapłon nie zawsze oznacza tragiczną śmierć