Są, a jakby ich nie było. Korzystanie z Internetu jest dla nich bardzo ważną częścią ich codzienności, a bez porannego zajrzenia na ulubione forum dyskusyjne najchętniej w ogóle nie wstaliby z łóżka. Czynne korzystanie z sieci w aspekcie przeglądania stron internetowych nie przekłada się jednak na konkretne reakcje w czasie sieciowych dyskusji. Lurkerzy są bowiem jedynie niemymi świadkami dyskusji, swoistymi podglądaczami, którzy bardzo sporadycznie decydują się na zamieszczenie jakiegokolwiek komentarza i ożywienie rozmowy.

Pojęciu lurkera (od ang. „lurk”, czyli czaić się), zwanego także potocznie „czajnikiem” nie należy jednak w żadnym wypadku nadawać znaczenia negatywnego. To bardzo bezpieczne stanowisko osoby, która jest nowicjuszem na forum dyskusyjnym i która nie zdążyła jeszcze przeczytać wystarczającej ilości postów, aby być biegłym w tematyce i zasadach na nim obowiązujących. Taka postawa wycofania i braku uczestnictwa jest zresztą początkowo zalecana przez regulaminy grup dyskusyjnych. Zachowanie lurkera przestaje być pożyteczne w momencie kiedy po okresie przejściowym wdrażania się w obsługę i funkcjonowanie na forum nadal trwa on w bierności i pasywności, nie wnosząc nic interesującego do struktury jego wypowiedzi. Nie jest to co prawda groźne, ale jednocześnie nie jest też w żaden sposób wartościowe.

Najbardziej interesującym zjawiskiem towarzyszącym lurkingowi jest wsparcie mailowe już poza forum dla osób, które w sieciowej dyskusji na argumenty zostają pobite. W ten sposób rodzi się bardzo ciekawa internetowa kultura współczucia, która zadziwia. Ten przejaw zachowania lurkerów zainspirował nawet wokalistkę Jo Walton do napisania piosenki o wiele znaczącym tytule „The Lurkers Support Me im Email”.

Zjawisko lurkingu nie jest nowe, jednak wraz z rozszerzeniem się kręgu odbiorców Internetu liczba lurkerów rośnie z dnia na dzień. Niełatwo jednoznacznie ocenić tę grupę użytkowników sieci. Nic nie daje, ale też nic nie zabiera. Trudno też określać lurkerów jako pasożytów informacyjnych, bo niemożliwym do ustalenia jest, w jaki sposób i dla jakich celów przetwarzają pozyskane w czasie przeglądania forów dyskusyjnych dane. Nie da się jednak ukryć, że jest ewenementem społecznym, który na pewno doczeka się wielu fachowych opracowań na swój temat