Pod koniec 1947 r. wywiad amerykański wszedł w posiadanie bezcennych informacji na temat broni biologicznej za sprawą Oddziału 731 (japońskiego zespołu lekarzy, którzy za cenę całkowitej nietykalności wyjawili informacje dotyczące środków i substancji, jakie mieli przetestować na ludziach). W latach 50-tych i 60-tych rząd USA przeprowadził kilka eksperymentów mających na celu określenie szkodliwości i zasięgu działania różnych substancji trujących. Królikami doświadczalnymi byli najczęściej cywile (m.in. mieszkańcy Florydy oraz Georgii) i więźniowie. Niektórzy zwolennicy teorii spiskowych uważają, że wirus HIV również został stworzony w amerykańskich laboratoriach w trakcie tajnego programu. Czy możemy mniemać, że wszystkie tajemnicze epidemie, nieznane wirusy i groźne substancje są wytworem człowieka chcącego zapewnić sobie bezpieczeństwo kosztem innych niewinnych ludzi? Znając już fakty dotyczące testów z bronią biologiczną głównie w USA odpowiedź na to pytanie może się nam wydać jeszcze bardziej skomplikowana.

W roku 1952 nad sześcioma amerykańskimi i kanadyjskimi miastami zostały rozproszone chmury nieszkodliwych pozornie gazów. Wówczas zostało zainfekowanych około 800 000 ludzi jednak był to dopiero początek wobec kolejnych eksperymentów z bronią biologiczną podejmowanych przez CIA i rząd amerykański. W latach 50-tych armia amerykańska zrzuciła z samolotów na osiedla mieszkalne chmary komarów, które (jak się później okazało) zostały zainfekowane wirusami żółtej febry. Kulminacją tego typu eksperymentów, które nazywano atakami, aby nie wzbudzać paniki cywili było rozpylenie bakterii na stacjach metra. Zainfekowanych zostało wówczas około miliona osób.

Mimo, iż stosowania broni chemicznej w konfliktach zbrojnych od 1925 r. zabrania zwyczajowe prawo międzynarodowe wykonywane są kolejne badania, ekperymenty na niewinnych ludziach. Czy, aby zapewnić bezpieczeństwo swego kraju trzeba postępować według zasady Machiavellego? Czy wygrana w walce z przeciwnikiem przy użyciu zakazanych metod nie jest tylko pyrrusowym zwycięstwem?