Po tipsach i żelach, czasem w lepszym wydaniu, czasem w gorszym przyszedł czas na epokę brudnej końcówki. Walory estetyczne zdają się być wątpliwe, gdyż paznokcie wyglądają tak jakby ktoś gołymi dłońmi przekopywał grządki, a potem jakiś złośliwiec schował temu nieszczęśnikowi, czy też raczej nieszczęśnicy, mydło i szczoteczkę. Głupi żart ze strony mody. Jest to ta granica, której raczej nie należy przekraczać przy utrzymywaniu się na topie. Szaleństwo tego typu pasuje chyba tylko Joli Rutowicz, której nie krytykuję, bo szlachetnie ma zamiar ratować konie z transportów śmierci. Zobaczymy jak potoczą się paznokciowe sprawy. Aż jestem ciekawa, czy to się przyjmie.