Pojawienie się komputerów i Internetu miało stanowić remedium na wiele bolączek pracowników administracyjno-biurowych, wspomóc ich pracę oraz zwiększyć jej efektywność i jakość. Skutek? Coraz więcej pracowników oddaje się tzw. cyberslackingowi, czyli wykorzystuje Internet do celów prywatnych w czasie faktycznych godzin pracy.

Jeszcze do niedawna pracownicy biurowi okazywali się technofobami, kiedy podejmowano decyzję, że firma czy przedsiębiorstwo ma ulec skomputeryzowaniu. Po pierwszej fali ostrych sprzeciwów popieranych głosami o redukcjach wakatów na rzecz bezdusznych maszyn pracownicy przyjęli z aprobatą korzyści, jakie przyniosło ze sobą unowocześnienie metod pracy. Można nawet rzec – zachłysnęli się szerokimi perspektywami, jakie dawało im korzystanie z Internetu.

Po pewnym czasie pokłosie tego zachłyśnięcia zaczęli zbierać pracodawcy. Internet, owszem, pomagał w rozwiązywaniu wielu ważnych problemów, ale jednocześnie dostarczając podstaw do uprawiania cyberslackingu zmniejszył wydajność pracowniczą i ogólne zainteresowanie pracą. Zawirusione i przeciążone sieci intranetowe i internetowe zaczęły być kością w gardle dyrektorów firm, a niska jakość świadczonej pracy zaczęła silnie wpływać na wizerunek przedsiębiorstwa na rynku nie tylko globalnym, ale i lokalnym. Szacuje się, że polscy pracownicy biurowi i administracyjni przeznaczają na cyberslacking około godziny czasu swojej pracy dziennie.

Dlaczego jesteśmy tak skłonni do bycia cyberslackerami? Wydaje się być niemal pewnikiem, że jest to związane z dwoma czynnikami: silną potrzeba posiadania bieżących informacji oraz dużą liczbą znajomych, jakich posiadamy w sieci. Portale informacyjne zaspokajają nasz głód newsów i informacji, natomiast poczta elektroniczna, komunikatory Tlen i GaduGadu, ogromny wybór portali społecznościowych dają nam możliwość szybkiej komunikacji, której wyjątkowo trudno się oprzeć, zwłaszcza w sytuacji osamotnienia.

Cyberslackerzy są doskonale zorganizowaną grupą globalną, która nieustannie wytwarza nowe formy umilania czasu spędzanego w pracy na nudnej robocie papierkowej. Absolutnym hitem w Stanach zjednoczonych stała się ostatnio strona internetowa ishouldbeworking.com, która jest swoistym miasteczkiem internetowym, gdzie każdy cyberslacker może odnaleźć coś dla siebie.

Pracodawcy załamują ręce, natomiast zacierają je ci, którzy na bezmyślnym marnowaniu czasu przez pracowników zarabiają ogromne sumy. Wszelkie sposoby walki z cyberslackingiem wydają się być w chwili obecnej niewystarczające. A jak wiadomo – owoc zakazany najbardziej kusi. I chyba właśnie dlatego mimo ryzyka cyberslacking cieszy się nieustającą popularnością, stając się głównym trendem wyznaczającym postawy i zachowania w miejscu pracy