Steven Lyon to już nazwisko-marka, w świecie fotografii mody. Słynie on z bardzo wymyślnych zdjęć, z przemyślaną i bogatą scenerią oraz charakteryzacją. Jego ostatnie dzieło, w którym główną rolę "zagrała" modelka Nadine Strittmatter, jest zdecydowanie jednym z najlepszych w jego dorobku.

 

Patrząc na całość sesji widzimy, że plan był bardzo ambitny, a fotograf chciał stworzyć coś unikalnego, dopracowanego w stu procentach. Trzeba przyznać, że udało się!

 

Jako tło posłużył jeden z historycznych, gotyckich dworków- tych, których surowość ścian, strzelistość, mrok, kształt i rozmiary schodów oraz pomieszczeń, przyprawiają nas o dreszcze (pewnie dlatego, że zazwyczaj takie pomieszczenia zazwyczaj użyczane są ekipie kręcącej horrory, rzadziej natomiast dla sesji z topmodelką). Należy również wspomnieć, chociaż w dziełach Lyona to raczej oczywiste, że wspaniała jest gra światłem, cieniami na zdjęciach. Wszystko to daje efekt z jednej strony przerażający, ciemny, straszny, a z drugiej fascynujący na tyle, że nie jesteśmy w stanie oderwać wzroku.

 

Należy dodać, że jest to wielki sukces i dowód na nierzeciętne umiejętności fotografa, że mając śliczną modelkę, ubraną jedynie w prowokującą bieliznę, stworzył wspaniałą atmosferę i unikalny klimat zdjęć, w których zwraca się uwagę nie tylko na niezaprzeczalne walory ciała modelki, ale również (i przede wszystkim) na ich ogólny artyzm.