Polska, miejscowość Sokółka w województwie podlaskim. Kościół pod wezwaniem Świętego Antoniego. Msza święta, taka jak każda inna. Do czasu.. Przychodzi moment komunii. Opłatek wypada duchownemu z ręki. Według tradycji kościelnej, w tym wypadku należy zamoczyć opłatek w wodzie święconej. Tak tez zrobiono w tym przypadku.

Po pewnym czasie na mokrym chlebku eucharystycznym pojawia się mała czerwona plamka. Opłatek zostaje oddany do analizy. Podejmują się jej dwaj niezależni lekarze.

Jak bardzo wiarygodny jest wynik? Jak prawdopodobny?

Jak podały media, czerwona plamka na opłatku okazuje się być fragmentem ludzkiego mięśnia sercowego.

Według portalu poranny.pl, księża trzymali owe zdarzenie w tajemnicy od około pół roku.

Strona miasta Sokółka (mmsokolka.pl) podaje nieco inną wersję wydarzeń, lecz o wspólnej problematyce:

„Od ponad pół roku księża starają się trzymać całą sprawę w tajemnicy. Jak to się wszystko zaczęło? Pewnej mszy, ksiądz dający komunię świętą opuścił hostię. Zawsze, gdy dochodzi do takiego incydentu, hostię należy rozpuścić w wodzie. Po kilku dniach woda zabarwiła się na czerwono i została wylana na korporał, która wyparowała, jednak na obrusie została pewna tkanka. Eksperci zbadali, iż jest to fragment mięśnia sercowego.”

Sprawa wywołała donośną burzę w Internecie i nie tylko. Jeden z internautów pisze: „Cud to czy nie cud? Nie nam to oceniać, w końcu to są sprawy nadprzyrodzone. Ale jedno jest pewne: o Sokółce zaczyna być głośno z tego powodu. Gazety, radio, telewizja, a dziś czytałem na ten temat na wp.pl. Wokół tematu robi się naprawdę gorąco...”

To nie ulega wątpliwości, że sprawa jeszcze długo będzie jedną z najgłośniejszych w kraju, a także i poza jego granicami. Czy mowa o prawdziwym cudzie? A może to tylko kolejna łamigłówka dla naukowców? I, jeśli tak, dla jakich naukowców – biochemików czy specjalistów od zjawisk paranormalnych?