W poniedziałkowy wieczór, 30 listopada w Mann's Village Theater w Los Angeles odbyła się premiera najnowszego filmu z udziałem najpopularniejszego amerykańskiego amanta hollywoodzkiego – George’a Clooney’a – „Up in the Air” („W chmurach”). Film ten wyreżyserował Jason Reitman, znany dotychczas z „Dziękuję za palenie”, a także „Juno”. Podczas premiery aktor na czerwonym dywanie pojawił się w towarzystwie dwóch najważniejszych w swoim życiu pań, a mianowicie mamy Niny Warren oraz obecnej partnerki życiowej Elisabetty Canalis. Wszyscy troje ubrani byli w czarnej tonacji. Lekko już zarośnięty i siwiejący George Clooney miał bowiem na sobie elegancki czarny garnitur i czarną koszulę, jednakże w wersji tzw. „casual”, a zatem bez krawata. Mama do czarnej prosto skrojonej bluzeczki ubrała srebrną, połyskującą spódnicę zakrywającą kolana, natomiast Elisabetta na swój szykowny czarny komplet, na który składały się czarny top oraz spodnie narzuciła ciekawy, lekko połyskujący płaszczyk.

Film „Up in the Air” opowiada historię biznesmena Ryana Binghama – w tej roli George Clooney – który specjalizuje się w „doradztwie dotyczącym zmian w karierze zawodowej”, co rzecz jasna ciągnie za sobą liczne podróże i życie na walizkach. Pewnego razu poznaje on jednak Alex – w tej roli Vera Farmiga – i po tym spotkaniu zaczyna rozważać zmianę dotychczasowego stylu życia… A z jakim rezultatem przyjdzie nam się dowiedzieć najwcześniej dopiero 26 lutego 2010 roku, jako że to właśnie wówczas film ten zagości na ekranach kin w Polsce.

Recenzje na temat filmu są bardzo przychylne i aktorowi już wróży się nominację do Oscara. Recenzent „Hollywood Reporter” napisał na przykład: „Cynizm z uczciwością w magiczny sposób łączą najwięksi amerykańscy reżyserzy, począwszy od Prestona Sturgesa i Billy Wildera, aż po Alexandra Payne’a. Jason Reitman penetrował to samo terytorium w »Dziękujemy za palenie« i wielkim hicie »Juno». W oczekiwanym »Up in the Air« zabiera widza w kolejną udaną wyprawę do swojego świata. Jeden z najciekawszych występów zalicza w tym filmie George Clooney”. Z kolei sam aktor o swojej roli mówi: „To dosyć bliskie mojej osobowości, wiedziałem więc, że będę się musiał uporać i z tym bagażem, ale jeśli jest się dojrzałym aktorem i zdajesz sobie sprawę z tego, jak jesteś postrzegany przez ludzi, to cóż, mówisz: »Dobra, mogę to zagrać« – śmieje się”.

Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak tylko uzbroić się w cierpliwość i w lutym szturmem ruszyć do kin. Pytanie tylko, co tak naprawdę będziemy chciały w tym kinie oglądać… fabułę filmu, czy też atrakcyjnego George’a Clooney’a z bliska…