Miał on przemawiać w tym roku, podobnie jak to w poprzednim roku robił inny bohater(lub antybohater dla niektórych) przemiany ustrojowej, były prezes NBP Leszek Balcerowicz.

Były prezydent początkowo propozycje przyjął, jednak w wywiadzie udzielonym dla „Dziennika” wycofał się z tej deklaracji. Dlaczego? „Bo jestem chciwy” odpowiedział wprost.

Jurek Owsiak zdziwił się bardzo wypowiedzą historycznego przywódcy Solidarności. Przyznał, że rzeczywiście trwały pewne negocjacje w sprawie tego spotkania, jednak dotyczyły one terminu, a nie pieniędzy. Pierwszy termin nie pasował byłemu prezydentowi ze względu na ślub w rodzinie. Wykazał on jednak dużo zrozumienia, stwierdzając, że pewnie bohater całego zamieszania jest zmęczony atakami, które co chwilę wysuwane są  w jego stronę.

Skąd pomysł zaproszenia tak ważnej historycznie postaci na tegoroczny Przystanek Woodstock? Ponieważ będzie on podwójnie jubileuszowy. W tym roku wypada czterdziesta rocznica odbycia się pierwszego Woodstocku, który odbył się w USA jako protest przeciwko wojnie w Wietnamie. Z tej okazji pojawi się na nim organizator tamtejszej imprezy, legendarny Michael Lang. Poza tym przypadnie także dwudziesta rocznica odzyskania przez polskę niepodległości i zakończenie okresu komunizmu. Właśnie z tej okazji obecność Lecha Wałęsy byłaby tak bardzo pożądana.

W sumie trudno zrozumieć poczynania byłego prezydenta. Pośród całego negatywnego szumu medialnego, taki gest mógłby łatwo poprawić jego wizerunek. Lepiej niż jakakolwiek kwota na koncie w banku.