My wciąż czekamy na ukochane lato. Mimo, że pogoda za oknem jest przygnębiająca, smętna, a deszcz nie przestaje padać, to świat mody jest zaoferowany kolekcjami na sezon wiosna / lato 2011. Kilka dni temu Karl Lagerfeld przestawił swoją koncepcję na przyszłoroczne lato. Pokaz odbył się w Saint Tropez, a goście mogli go podziwiać siedząc na drewnianych leżakach. Modelki jak na wakacyje przystało chodziły po wybiegu boso, trzymając sandały w ręku. Kolekcja jest mocno inspirowana latami 70-tymi. Jak się patrzy na stroje, to ma się wrażenie, że te wszystkie stroje dotychczas nawiązujące do lat 70-tych, były tylko drobną namiastką. Karl Lagerfeld wprost nas przenosi do czasów hippisowskich. On nie tyle że się inspiruje, a wręcz prawie kopiuje.  Długie, przewiewne sukienki, spodnie z szerokimi nogawkam z wysokim stanem, bluzeczki obcisłe niesięgające nawet pępka.
Karl Lagerfeld przyznał, że Saint-Tropez to jego ukochane miasto, zna go tak dobrze jak Paryż. Według niego jego najnowsza kolekcja jest bardzo swobodna, bez rzadnego zadęcia. Trzeba przyznać, że projektantowi udało się spełnić swoje założenia. Oczywiście mogliśmy zobaczyć kilka klasyk, jak mała czarna. Jednak kilka strojów były prawdziwym szokiem. Zupełnie nie przypominały eleganckiego stylu Karla Lagerfelda. Niektóre sety, jak chociażby strój jeansowy czy przykrótkawy sweterek w kolorowe paseczki były wręcz niemiłe dla oka. Ciężko jest sobie wyobrazić, aby ubrania te miały się rzeczwiście przyjąć wśród osób z grubym portefelem. Gdy wydaje kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąc tysięcy za sweterek, sukienkę czy spodnię chcemy aby te ubrania były wyjątkowe. Jednak w tym przypadku tak nie jest.
Zobaczcie sami i oceńcie, czy się mylę czy mam rację?