Camelowy beż jest niezwykle elegancki i ponadczasowy. Obecność koloru wielbłądziej wełny na wybiegach oznacza triumfalny powrót klasyki prosto z lat 60tych. Idealnie stapiają się ze skórą, tworząc czystą harmonię i szyk. Na sezon wiosna / lato 2010 niezwykle modny był cielisty. Camelowy beż to jego zimowa odmiana. Nosimy go od stóp po głowę, wszędzie i na każdą okazję. Jest on nowym czarnym, dlatego każdy projektant ma w swej kolekcji sukienkę, płaszcz czy chociażby pelerynę. Ma on wyłączny monopol na sezon jesień 2010 / zima 2011. Żaden kolor z nim nie konkuruje, jedynie współgra z brązem, szarościami oraz czernią. Na wyjątkowe okazje możemy wypróbować również camel z intensywnymi kolorami, jak u Balenciagi, który połączył go z jaskrawą żółcią.
Możemy zarówno łączyć odcienie camelu jak u Chloe, jak również ubrać się w tylko jednym kolorze, jak to zrobił dom mody Stella McCartney.
Kolor można już nosić teraz w połączeniu z cielistym jeszcze z tego sezonu. Kolory razem się świetnie komponują. Na chłodniejsze dni proponujemy połączyć je z grubymi, lekko beżowymi, wełnianymi zakolanówkami!
Ten kolor wyjątkowo podkreśla klasyczną elegancję. Dlatego zarówno możemy iść w nim na randkę, jak do pracy.
Dodatków unikamy do tego koloru. Natomiast obowiązkowo nosimy brązowy lub cielisty cienki pasek. Obwiązujemy naszą talię zarówno w spódnicy, pelerynie, a nawet w płaszczu.
Jak Wam przypadł do gustu kolor wielbłądziej wełny?