Wszyscy doskonale pamiętamy tamten dzień. To już 8 lat, ale niektórzy będą ten dzień długo wspominać. 11 września 2001 światem wstrząsnęły wydarzenia z Nowego Jorku i Waszyngtonu. Jedna z najbardziej spektakularnych akcji arabskich terrorystów znalazła swój tragiczny finał. Ale… czy w rzeczywistości było tak, jak mówią media?

Jest masa różnych teorii mówiących o tym, co spowodowało wybuch w budynku Pentagonu. Niektórzy twierdzą, że wcale żaden samolot się tam nie wpakował. Według jednej z teorii, powodem tamtejszego wybuchu miałaby być rakieta, która skądś została wystrzelona. Inni mówią, że wybuchła jakaś broń, która była akurat przypadkowo odpalona w samym budynku Pentagonu. W takim razie skąd się tam w pobliżu znalazły szczątki samolotu? 
Inna sprawa dotyczy czwartego samolotu, który miał również zostać użyty do ataku. Prawdopodobnie jednak załodze udało się odbić samolot i dlatego skierowano go na pustynię, gdzie się rozbił. Tylko skoro było to rozbicie się przy lądowaniu, dlaczego szczątki samolotu rozsypały się w promieniu kilkuset metrów? Na to ponoć również jest odpowiedź – po prostu wiatr powoli je przenosił, podobnie jak piasek. A że poszycie samolotu było lekkie…

Zaskakująca jest też postawa samego ówczesnego prezydenta USA, George W. Busha. W chwili, kiedy działy się wydarzenia w WTC, Bush czytał dzieciom bajki w przedszkolu. Nawet kilka słów przekazanych przez jego doradcę spłynęło po Bushu jak po kaczce. Czy taka winna być postawa prezydenta, gdy coś tak tragicznego ma miejsce? A może jednak Bush o wszystkim wiedział? 
Najprawdopodobniej jednak wiedza o tym, co tak naprawdę się stało, została zabrana do grobów przez ofiary zamachu. Oby tylko wszyscy winni tragedii tysięcy ludzi zostali możliwie surowo ukarani. Jeżeli nie na tym, to chociaż na drugim świecie…