Już jakiś czas temu w mediach zaczęto z coraz to większym zaangażowaniem dyskutować na temat nadmiernych ilości retuszu komputerowego we współczesnej prasie kolorowej. Mało tego, wiele gwiazd zdecydowało się wręcz na swego rodzaju bojkot i wyraziło zgodę na sesję zdjęciową bez nanoszenia „niezbędnych” korekt. Nie oznacza to jednak wcale, że miały one odwagę zaprezentować się w wersji całkowicie saute, zaraz po wstaniu z łóżka. Co to, to nie, gdyż w dalszym ciągu musiały mieć nałożony dosyć solidny makijaż. Tym niemniej jednak jest to już pewien postęp.I jest to o tyle istotne, że wraz z nadejściem XXI wieku poziom retuszowania gwiazd oraz modelek zakrawa już nie tyle o brak naturalności i autentyzmu, co wręcz o swego rodzaju kpinę, a nawet absurd.

Przykładem może być tutaj najnowsza okładka magazynu „W”, na której to pojawiło się zdjęcie z niezwykle szczupłą Demi Moore i to w dodatku… pozbawionej prawego biodra! Przypomnijmy, że aktorka ma już 47 lat i obsesyjnie przejmuje się swoim wyglądem. Z kolei na tejże okładce wygląda co najmniej dwadzieścia lat młodziej. Tym niemniej jednak kurczowo trzyma się ona wersji, iż opublikowane zdjęcia są w stu procentach oryginalne. Nieco innego zdania jest sam autor zdjęć – Anthony Citriano, który na swoim blogu oznajmił, że jego zdjęcia zostały drastycznie zmienione i to bez jego wiedzy. Kolejnym irracjonalnym przykładem retuszu komputerowego jest nienaganna figura pięćdziesięcioletniej Madonny na zeszłorocznej okładce „Vanity Fair”.

Niespełna dwa miesiące temu w polskich mediach zawrzało, gdy na wrześniowej okładce „Twojego Stylu”, a także i wewnątrz pojawiły się nieobrobione komputerowo zdjęcia, takich gwiazd jak Danuta Stenka, Kinga Rusin, Magdalena Cielecka, Anna Maria Jopek i Bonga Sworowska. Ponadto w gazecie tej można było także przeczytać o tym, jak gwiazdy bez żadnych oporów przyznają się do niedoskonałości swojej urody. Redaktor naczelny „Twojego Stylu” Jacek Szmidt skomentował to tak: „Chcemy pokazać, że piękne, bogate i sławne Polki też mają pryszcze czy zmarszczki”. Na podobną sesję zdecydował się także francuski magazyn „Elle”, a także Harspeer’s Baazar.

A zatem kiedy będziecie po raz kolejny sięgać po jakiekolwiek kolorowe czasopismo nie popadajcie w kompleksy, ale jedynie przypomnijcie sobie, że ta nieskazitelna i świeża cera bez żadnych wyprysków i nienagannie smukła sylwetka to głównie efekt pracy sztabu fachowców i to nie tylko makijażystek oraz fryzjerów, ale też zdolnych grafików komputerowych. Na poniższym filmiku możecie sami ocenić efekty tego rodzaju zabiegu upiększającego…