Od kilku sezonów na wybiegach gości kolor „nude”, czyli szeroko pojęte beże od jasnego écru przez blade różne aż do średniego brązu. Odcieni „nude” jak kolorów skóry jest mnóstwo, bo nude to z angielskiego nagi. To kolor uniwersalny, pasujący do wszystkiego, będący świetnym dodatkiem na każdą okazję, ale coraz częściej także występujący jako motyw przewodni.

„Nude” są dziś nie tylko szpilki czy torebki, ale przede wszystkim bluzki, sukienki i spódnice, które często zestawia się w beżowe całości. Nosi się to już nie tylko do opalonej skóry, ale coraz częściej dopasowuje się odcień „nude” do karnacji. Look „nude” nie wypada blado. Króluje zarówno na ulicach jak i na salonach, a projektanci już stawiają go na piedestale mody 2012.

Wiosenne kolekcje obfitują w bladości i beże. Także tej zimy nie zabraknie nam przypudrowanych dodatków i kreacji. Polskie fashionistki mają duże pole do popisu, a także obszerny asortyment sieciówek.
„Nude” jest już klasyką. Można przełamać go rubinowymi ustami lub barwnym dodatkiem, albo trzymać się go jak drogowskazu, bo „nude” nie wieje nudą.

 

 

 

 

 

Autorka: Aleksandra Malesa