Nie wiadomo czy są ładne czy brzydkie, modne czy passe. Cały Londyn i Hollywood w nim chodzi. Sienna Miller, Paris Hilton, Britney Spears, Eva Longoria, Sarah Jessica Parker czy Jessica Simpson się z nimi nie rozstają. Jednak buty wzbudzają tyle wątpliwości, że chociaż wszystkie gwiazdy je noszą, ciężko się do nich przekonać. Buty Emu są reklamowane nie jako piękne, ale wygodne.
Do produkcji butów Emu wykorzystuje się wełnę Merynosów, to krzyżówka owiec, które żyją jedynie w Australii, tylko w tych określonych warunkach klimatycznych. Ich wełna ma niezwykłe właściwości: niczym najnowsze syntetyczne materiały, chłodzi, kiedy jest gorąco, a ociepla, kiedy jest zimno.
Dzięki unikalnym właściwościom tej wełny, buty przepuszczają powietrze, stopy nie pocą się, izolują od zimna w zimie i wypuszczają nadmiar ciepła w lecie. Charakteryzują się odpornością na wodę i wyjątkową trwałością.


Jednak mam wrażenie, że to zimowa wersja butów Crocs, które też nie są atrakcyjne estetycznie, ale za to bardzo zdrowe i wygodne. Mnie ani Crocsy, ani Emu nie przekonały! W obu przypadkach mam wrażenie, że nie tylko noga się skraca, ale również wygląda bardzo topornie! A może właśnie idealne są na polskie warunki?!
Co wy sądzicie o nich? A może już macie swoją parę Emu?