Przedstawialiśmy już wcześniej dobroczynne działanie na skórę owoców, np. w postaci własnoręcznie przyrządzonych maseczek, lub masaży z wykorzystaniem czekolady, które wygładzają skórę i poprawiają jej koloryt. Dziś czas po raz kolejny się trochę „ubrudzić” i tym razem dosłownie. Przedstawiany błotne zabiegi!

Choć wydaje się to nieprawdopodobne, to błoto to naturalny produkt kosmetyczny. Rok rocznie nasi polscy Woodstockowicze serwują sobie je za darmo mając przy tym ubaw nie z tej ziemi. Jednak dla tych, którzy cenią sobie zaznanie uczucia błota na skórze w nieco bardziej cywilizowanej formie, mogą wybrać się do gabinetów kosmetycznych oferujących tego typu zabiegi. Zapewne chciały byście wiedzieć jakie są ich zalety? Otóż do głównych zalicza się regeneracja skóry poprzez dostarczenie jej odpowiednich pierwiastków, których potrzebuje, poprawienie elastyczności i gruntowne odmłodzenie, a co najbardziej zadziwiające...dogłębne oczyszczenie! Błoto, któe oczyszcza? Właśnie tak! Maseczka z błota działa także przeciw trądzikowo, ściąga pory, usuwa martwy naskórek, przywraca właściwe ph skóry, poprawia ukrwienie i koloryt, wyrównuje niedoskonałości i wilgotność skóry, a także spowalnia procesy starzenia. Zabiegi wykonuje się głównie z minerałów z Morza Martwego, alg, czy borowiny. Cena takiego zabiegu to ok. 100-150 zł. Jeśli zaś chodzi o zastosowanie błota na resztę ciała, to do wypróbowania „błotnej uczty” powinien zachęcić panie fakt, że ta naturalna maseczka skutecznie walczy z tkanką tłuszczową i przyczynia się do likwidacji cellulitu. Ponadto podczas błotnych zabiegów wydziela się w organizmie serotonina, która wpływa na uczucie odprężenia. 


I jak? Macie ochotę skusić się na tą „błotną ucztę" dla ciała?

Więcej na jejuroda.pl