Chyba mało która gwiazda ze szklanego ekranu dała radę uciec przed zastrzykami z Botoksu. Słynne Hollywood, od którego ta historia się zaczęła, rocznie przyjmuje tysiące pacjentek gotowych poprawić sobie twarz czy sylwetkę. Ale od czasu, kiedy pojawił się ten niezwykły zastrzyk, możliwość pozostania wolnym od zmarszczek i przede wszystkim zewnętrznie młodszym zrewolucjonizowała świat. Ostatnio jednak pojawiło się nowe zastosowanie Botoksu. Okazało się bowiem, że jest on testowany jako nowy lek przeciwko depresji. Jak twierdzą naukowcy, jeżeli pacjent zostanie poddany terapii przeciwzmarszczkowej, mózg wytworzy informację mówiącą, że nie należy się niczego obawiać - nadal wyglądasz świetnie. Jest tak ponieważ zawsze następuje sprzężenie informacji, dzięki czemu nasz organizm informuje mózg, a mózg wie, jak czuje się ciało. Za każdym razem, kiedy wyrażamy emocje, towarzyszą im także gesty mimiczne. Badania wskazują, iż w momencie, kiedy celowo wymusimy je na naszej twarzy, pojawiają się za nimi także i uczucia. Jednym z takich przykładów może być sytuacja, kiedy ktoś zaproszony na wielkie publiczne przyjęcie czuje się skrępowany i niepewny. Jednak jeżeli będzie wymuszać na sobie uśmiech, jest wstanie lepiej się bawić. 

Z przeprowadzonych prób wynikało, że dziewięciu na dziesięciu pacjentów z depresją po zastosowaniu zastrzyków z Botoksu przestało chorować, a jeden z nich odczuwał pozytywne zmiany zachodzące w jego psychice. Czy w takim razie warto podawać się tym zabiegom? No cóż, jak to mówią, wszystko dobre, co cieszy. Ale czy nie lepiej po prostu dobrze się odżywiać, uprawiać sport i mieć pozytywny stosunek do świata?