„Slumdog Milionaire”, wyreżyserowany przez Brytyjczyka (mającego już na swoim koncie takie filmy, jak „Trainspotting”), zdobył już cztery Złote Globy, a teraz jest solidnym kandydatem do Oscara.

I trudno się dziwić. Ckliwa miłość miesza się tutaj z religijnymi prześladowaniami. Główny wątek, toczący się wokół chłopca z Bombaju, który wygrał tamtejszych „Milionerów”, ukazuję trudne warunki życia mieszkańców Indii. Ale w jaki sposób jest to ukazane! Dynamicznie, z energią i pasją, która spoziera z każdej sceny, z każdego dialogu. 

Każde pytanie teleturnieju to scena z życia Jamala- krótkiego, lecz najeżonego trudnościami. I przy tym- nieprawdopodobnymi przygodami. 
Poznajemy go, gdy jest bity i przesłuchiwany przez czują indyjską policję. Stopniowo zagłębiamy się w serię retrospekcji- aż po dzień dzisiejszy.
Wydarzenia historyczne przeplatają się z lirycznymi, a osią, wokół której kręci się opowieść chłopca to Latika- kobieta, którą pokochał w dzieciństwie i której kochać nie przestał.

Warto. Choćby dla szczęśliwego zakończenia wbrew wszystkiemu.