Pierwszy samochód, który zakupiłem to BMW E34. To jedno z najmocniejszych doświadczeń mojego życia. Zakup samochodu, który był powszechnie kojarzony z gangsterskim klimatem wywoływał liczne kontrowersje w moim otoczeniu. Rekomendowano mi marki takie jak SAAB czy JAGUAR. Ja zdecydowałem się na BMW serii 5 w najpiękniejszym jak uważałem kolorze lazur blau. Emocje, które wywoływał „Bimmer”, można porównać jedynie z chemicznym doświadczeniem pierwszej miłości. Byłem w stanie nie jeść, nie spać, nie uprawiać seksu po to, aby jeździć ukochaną BMW.

Samochód w niczym nie przypominał zespawanych z kilku egzemplarzy dresowozów. Był wyrafinowany i dopieszczony w każdym calu. Prawdziwa perła prosto z Bawarii.

Z czasem jeździłem różnymi samochodami. Od koreańskiego Hyundaia Coupe, który co dziś jest dla mnie pewne, stanowił jedynie namiastkę wymarzonego brytyjskiego Coupe, aż po Oldschoolowego Saaba, który drażnił mnie brakiem zwartości, którą dobrze pamiętałem z czasów BMW.

Z latami moja miłość do samochodów słabła. Za czasów pierwszej BMW, kupowałem każde możliwe pismo o ukochanej marce. Od tych wychodzących w Wielkiej Brytanii, aż te rodem z Polski, skierowane do masowego targetu, które czytałem z niekłamaną przyjemnością.

Ostatnimi czasy nawet nowe wydanie Top Gear nie stanowiło już atrakcji. Wszystko zmieniło się w ten weekend. Gdy jechałem poczciwym Fordem Focusem na południe Polski, wyprzedziła mnie nowa miłość mojego życia. To BMW M5 w kolorze, który przywołał wszystkie emocje związane z moim lazurowym E34. Samochód wdarł się tak mocno do mojej świadomości, że nie jestem w stanie myśleć o niczym inny. M5 i generalnie seria 5 to dla mnie znów istota motoryzacji.

I nie przeszkadza mi doładowany silnik. Nie przeszkadza mi tona elektroniki i mnóstwo systemów. Design samochodu tak dalece odbiega od tego, który lansował Bangle i tak mocno nawiązuje do najlepszych tradycji, że odtąd nie chcę słyszeć o żadnej innej marce.

Dla porządku dodam, że po włączeniu trybu M osiągamy setkę w nieco ponad 4 sekundy. Do dyspozycji mamy podwójnie doładowany silnik V8 (wcześniej nie było mowy o słabszych jednostkach niż V10, ale V8 naprawdę daje radę). Moc silnika to bagatela 560 koni mechanicznych dostępnych przy 680 Nm. Skrzynia biegów to ultranowoczesna 7-biegowa M DKG. Do tego najlepszy układ kierowniczy i jezdny na rynku.

BMW pozostanie dla mnie już na zawsze esencją motoryzacji. Dzięki marce z Monachium życie nabiera sensu.

Autor: Radek Rola