Ostatnie tygodnie media zostały zdominowane przez maszynę marketingową najbardziej znanej marki bieliźniarskiej, Victoria’s Secret. Idealne kobiece kształty i przepiękne twarze modelek, ubrane w zmysłową bieliznę epatowały widzów. Tymczasem coraz częściej i mocniej do głosu dochodzi trend, który obala mit, że wszystkie kobiety powinny mieć doskonałe ciało lub usilnie dążyć do osiągnięcia ideału. Za sprawą chociażby kampanii „I’m No Angel” (Nie jestem Aniołem), Emmy Roberts, Lane Bryant, panie o puszystych kształtach i nie do końca idealnych sylwetkach zyskują popularność. Reklama podąża w ślad za trendami.

Do grona niestandardowych reklamodawców dołączyła siostrzana marka H&M, czyli & Other Stories, prezentując najnowszą kampanię reklamującą bieliznę, nazwaną „For Women, By Women” („Dla Kobiet, Od Kobiet”). Zdjęcia zostały zrealizowane w Sztokholmie przez fotograf Hedvig Jenning. W sesji wzięły udział panie z trzech grup etnicznych. Przybierały swobodne, naturalne pozy, bez retuszu. Każda modelka mogła wyeksponować swoje blizny, tatuaże, znamiona czy owłosienie. Marka w ten sposób chciała udowodnić, że kształty każdej z pań są wyjątkowe i piękne.

Wydaje się, że w końcu świat mody zaczyna podążać za naturalnym pięknem. Wystarczy wymienić Kate Moss czy Larę Stone, które w ciągu ostatniego roku pozowały do zdjęć bez późniejszych poprawek komputerowych. Pytanie tylko, czy każdy z nas ma ochotę oglądać cudze owłosienie lub blizny, czy nie jest to zbyt intymna sprawa…