Najnowsze badania wykazały słuszność pojawiających się od pewnego czasu teorii. Najwięcej energii dają nam węglowodany. Wzmacniają i podnoszą wydajność nie tylko w ciągu zwykłego dnia, ale i – co dla wielu jest zaskoczeniem – w trakcie wzmożonego wysiłku fizycznego! 

Do dziś panuje błędne przekonanie, że najwięcej siły zapewnia biało. Owszem, jest to budulec… i tylko budulec. Zbyt bogata w białko dieta nie pomoże ani sportowcom ani sekretarkom. Węglowodany natomiast uwalniają energie powoli, ich trawienie zajmuje nieco czasu. Energia z białka jest ulotka – szybkie doładowanie i szybkie wyładowanie. 

By sprostać wszelkim wyzwaniom, należy pojadać! Tak wykazały te same badania. Zjadając trzy czy pięć rozłożonych niemal schematycznie w czasie posiłków poczujemy się jedynie ociężali. Porcjując sobie pożywienie, jedząc odpowiednie przekąski, gdy tylko najdzie ochota, dostarczamy może nie tyle więcej energii, ile lepiej jest ona wykorzystywana – na bieżąco.

A jak pojadanie wpływa na naszą figurę? Jeśli przekąski faktycznie są odpowiednio dobrane do potrzeb organizmu i ze względu na składniki, może wpłynąć bardzo dobrze. System trawienny będzie bowiem pobudzony cały czas w miarę równomiernie, zapewnia to regularne trawienie, wyrównanie funkcji organizmu. 

Jakie to są odpowiednie przekąski? Poza owocami, warzywami, batoniki zbożowe (również te z czekoladą!) i nie tylko zbożowe (tych obawiający się dodatkowych centymetrów powinni jeść mniej), pełnoziarniste pieczywo w kanapkach, a te z kolei powinny być jak najbardziej korowe – chuda wędlina, ser, sałata… nowość? Raczej nie. Ale ciągle wiele osób żyje w przekonaniu, że siłę zapewnić może tylko spory schabowy. 

Ile jeszcze żywieniowych oczywistości okaże się zaskoczeniem?