Moda dziecięca przeszła olbrzymią przemianę przez ostatnie 5-8 lat. Jeszcze nie tak dawno każdy z nas chodził w ubraniach dziedziczonych od starszego rodzeństwa. Nieważne czy dziewczynka miała ubrania starszego brata, czy na odwrót. Ważne, że nie było poprute. Każdy na podwórku wyglądał tak samo.
Czasy te odeszły do zapomnianych, a w przedszkolu zrobił się prawdziwy pokaz mody. Teraz pięciolatki lepiej chodzą ubrane od nas. Teraz już od najmłodszych lat trzeba się modnie prezentować. Projektanci idą w dwóch kierunkach. Projektują ubranka niezwykle słodkie, zabawne, lub miniaturowe wersje strojów dla dorosłych.
Ubrania mają świetne kroje, są bardzo dobrze zszyte i wykonane z wysokojakościowych materiałów. Rodzice, którzy tylko pamiętają kolor szary ze swojego dzieciństwa, chcą aby ich dzieci wyglądały jak najlepiej. Dzieci mają ładne włosy, piękne cery, idealne małe figurki i pomniejszone nasze stroje razy dziesięć.
Jean Paul Gautier proponuje ubrania, których opis przypomina garderobę dorosłych, bardziej niż osób mających niecały metr wzrostu. Projektant dla chłopców stworzył elegancki angielski, beżowy płaszcz, zwężany pasem w talii, do tego lakierkowane buty i beret, oczywiście, który musi być nachylony na głowie pod kątem.
Dla dziewczynki projektant proponuje równie gustowny i dystyngowany zestaw. Otóż sukieneczkę czerwoną dopasowaną do figury. Talia została podkreślona czarnym paskiem, do którego są dopasowane buciki oraz berecik. Wszystko doskonale uzupełniają getry w kratkę.
Rodzice są w stanie wydać olbrzymie pieniądze na ubranka, które za miesiąc są już za małe.

Wszystko to ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony dzieciństwo kończy się zaraz po narodzinach. Dzieci nie zakładają głupkowatych koszulek czy tarzają się w błocie. Z drugiej strony mamy fajne zdjęcia z dzieciństwa w albumie rodzinnym.
Co wy wybieracie – beztroską zabawę czy ładne zdjęcia?!