Kelly jako wzór do naśladowania dla podatnych na wpływy nastolatek? To dość kontrowersyjny pomysł. Kelly już od wieku 15 lat regularnie bywała w klubach nocnych w Los Angeles. Już dawno straciła rachubę tatuaży, które pokrywają jej ciało. A niedawno zakończyła trzeci pobyt na kuracji odwykowej. Na dodatek nie może się nawet pochwalić typowym wychowaniem. W końcu jest córką Ozzy’ego i Sharon Osbourne. Jej matka jest uzależniona od operacji plastycznych (to słowa samej Kelly), a uzależnień ojca nie da się zliczyć. Sharon miała raka okrężnicy.

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że Kelly nie brakuje doświadczenia życiowego. Lekarze stwierdzili u niej dysleksję i zespół nadpobudliwości psychoruchowej (ADHD). Przez 20 lat zmagała się ze swoją wagą. Doświadczyła uroków sławy. Jak na osobę, która ma 25 lat, Kelly może się pochwalić dość imponującą listą zajęć w swojej karierze. Próbowała sił jako gwiazda reality show, piosenkarka pop, prezenterka talk-show, projektantka mody, modelka, muza i radiowa didżejka. A ostatnio znalazła dla siebie najbardziej odpowiednie zajęcie. Właśnie skończyła książkę „Fierce”, która częściowo jest autobiografią, ale głównie poradnikiem dla nastoletnich dziewcząt. Na tytułowej stronie Kelly napisała: „Chciałabym zadedykować tę książkę każdej młodej kobiecie, która kiedykolwiek poczuła się zagubiona”. Zdobyła światowe uznanie i przekonała się, jak łatwo można je stracić. Piła bez umiaru. Jej największą słabością okazały się środki przeciwbólowe. Brała po 60 tabletek Vicodinu dziennie – to dawka, która może zabić człowieka. Po trzech pobytach na odwyku w klinikach Kelly zaakceptowała, że narkotyki i alkohol zawsze będą problemem, z którym musi nauczyć się radzić. „Będą mnie męczyć aż do śmierci. Nie mam wyjścia, muszę postawić na jedną kartę” – napisała w swojej książce. Kelly opuściła klinikę Hazelden w lutym tego roku i od tamtej pory udaje się jej nie brać narkotyków ani nie pić.

Praca nad książką pozwoliła Kelly na swojego rodzaju rozgrzeszenie, przynajmniej na jej własne potrzeby. „Winisz siebie, a to wcale nie twoja wina. Gdybym miała raka, ludzie współczuliby mi. Ale to narkotyki, społecznie niedopuszczalne. Dla mnie to rodzaj choroby, która pod żadnym względem nie sprawia mi przyjemności. Najbardziej mnie wkurza, że ludzie myślą, że byłam imprezowiczką i spędzałam czas na zabawie. Ćpałam, bo nienawidziłam siebie i było mi z tym bardzo źle, ale nie chcę już o tym myśleć” – mówi. Kelly zawsze była najbardziej wygadaną ze wszystkich dzieci Ozzy'ego i Sharon i dlatego w jej książce trudno znaleźć nudne fragmenty. Jeden z ciekawszych komentarzy pojawia się, kiedy Kelly pisze w książce o swojej wadze: „Z mediów dowiedziałam się, że bardziej pogardzamy człowiekiem otyłym niż narkomanem”.

Dzisiaj Kelly jest chyba jedyną dziewczyną w jej wieku, której przyjemność sprawia spędzanie czasu z rodzicami. Może w sumie nie jest takim złym wzorem do naśladowania?