Powszechnie wiadomo, że właśnie w 2012 roku kończy się kalendarz majów. Może wówczas nastąpić przebiegunowanie lub uderzyć asteroida, czego obawia się większość naukowców (z wyjątkiem Rosjan zaprzeczających tym szokującym pogłoskom). Niepokój może wzrosnąć również po przeczytaniu artykułu zamieszonego na jednym z popularniejszych serwisów internetowych, w którym to autor wysnuwa wniosek, że skoro w USA został wybrany pierwszy czarnoskóry prezydent zwiastuje to bliską apokalipsę.

Niedoinformowany autor nie wiedział jednak z pewnością, że proroctwo sporządzone przez świętego Malachiasza na które się powołuje dotyczy jedynie osób papieży. Współcześnie zaś można powiedzieć z całą pewnością, że przepowiednia nie spełniła się gdyż po kryptogramie De labore soli („z pracy słońca”) jednoznacznie odnoszącym się do pontyfikatu Karola Wojtyły na liście świętego występuje ostatni kryptogram Gloria olivae („chwała oliwki”). Może on oznaczać, iż papież pochodzić będzie z kraju śródziemnomorskiego bądź też kolor jego skóry nie będzie biały. W 2009 roku wiemy już, że żaden z tych tropów nie jest właściwy, a proroctwo na szczęście się nie spełniło.

Czy zatem warto obawiać się czegoś tajemniczego i niepewnego, a jednocześnie zapominać o istotnych sprawach związanych z ochroną Ziemi przed kataklizmami, na które możemy mieć wpływ? Poprzez duże zużycie prądu i zanieczyszczenia temperatura Ziemi drastycznie wzrasta. Jeśli nasz klimat zmieni się z pewnością nastąpią kataklizmy, klęski żywiołowe. Jeśli obawiamy się końca świata paradoksalnie nie przybliżajmy się do niego przez swoją lekkomyślność i brak wyobraźni