Analogowa fotografia powoli odchodzi w zapomnienie. Choć sprzęt jeszcze jest dostępny (podobnie jak materiały) to jednak cyfrowa matryca zastępuje już prawie w 100% kliszę fotograficzną. Jakby wbrew temu trendowi wyprodukowano limitowaną serię aparatów analogowych. W dodatku pokrytych 24-karatowym złotem.

Limitowana edycja obejmuje 130 sztuk. Mówi się, że dzięki takiemu sprzętowi, jak właśnie aparaty Lomo zdjęcia nabierają niepowtarzalnej tonacji kolorystycznej. Także ostrość ujęć według specjalistów jak i amatorów fotografii jest o wiele lepsza, niż tych zdjęć, które pochodzą z matrycy cyfrowej. Do aparatu dołączany jest wężyk spustowy, który pozwala robić zdjęcia nie dotykając samego aparatu (przez co eliminujemy wstrząsy od naszej ręki).

Aparaty Lomo z tej limitowanej edycji mają znaczną część obudowy wykonaną ze złota. Pytanie – czy taki aparat nie będzie tylko swego rodzaju gadżetem? Czy nadaje się on do pstrykania fotek na co dzień?