Z linii montażowej zjechał pierwszy egzemplarz Opla Ampery- europejskiej wersji elektrycznego Chevroleta Volta. Ten egzemplarz, jak i kolejne wyprodukowane w najbliższym czasie, nie trafi do sprzedaży, tylko będzie wykorzystywany jako auto testowe.

Ampera ma linię nadwozia, która przypomina opatrzoną już Toyotę Prius czy Hondę Insight. Sylwetka ma być jak najbardziej ergonomiczna, dlatego też, tak jak u rywali, tył auta jest dość wysoki, przez co auto wygląda ociężale. Przód otrzymał wąskie lampy i grill, które niezbyt dobrze pasują do masywnego zderzaka. Ciekawie wygląda „bumerang” ciągnący się przez przednie lampy i zderzak, kończący się na dolnych reflektorach.

Jednak tym, co w Amperze jest najciekawsze, jest oczywiście wyjątkowa jednostka napędowa. Auto będzie czerpało moc z silnika elektrycznego, który ma być napędzany przez małą jednostkę spalinową. Dzięki temu Ampera osiągnie moc 150 KM oraz maksymalny moment obrotowy wynoszący 370 Nm. Na samych bateriach auto przejedzie ok. 60 km, ale przy włączonym silniki spalinowym, zasięg zostanie zwiększony do 500 km. Potem wystarczy zatankować niewielki zbiornik paliwa i auto dalej będzie mogło jechać, emitując jednocześnie stosunkowo niewiele spalin. 

Chevrolet Volt i Opel Ampera mają pokonać japońską, hybrydową konkurencję. Testy pokażą na ile oszczędny będzie innowacyjny napęd pojazdu i czy opłaci się inwestować pieniądze w tą technologię. General Motors liczy na to, że jego samochody poradzą sobie na rynku, ponieważ amerykanie chcą wrócić na pozycje lidera w ilości sprzedawanych aut. A ekologia wciąż jest na topie.

Do sprzedaży auto trafi pod koniec 2011 roku, około rok później, niż Volt. GM nie podało ceny, jaką trzeba będzie zapłacić za Amprę, ale szacuje się że będzie to ok. 35 tyś dolarów. Jeżeli auto okaże się być naprawdę oszczędne, to możliwe że sporo osób skusi się na nabycie tej hybrydy. Ciekawe tylko, czy koszty ewentualnych napraw silnika będą „przyzwoite”. Również to, czy pierwszy lepszy mechanik poradzi sobie z naprawą, może znacząco wpłynąć na sprzedaż. Na razie, trzeba czekać na testy i liczyć na to, że GM nie będzie naginało ich wyników.