Wyższe od najwyższych sfer, przynajmniej takie mają o sobie mniemanie. Bogata kasta – jesteś na szczycie lub na dnie. Elity klubowe, życiowe, społeczne, polityczne, każde. Nawet dziś nietrudno spotkać się z klasycznymi VIPami, których pozycje określa nieraz samo nazwisko, pochodzenie. Bardzo trudno jest wkupić się do ich łask, za to bardzo łatwo zostać z niczym.  

Paryż – kolebka mody, luksusu, ale i elit. To tu zaistniało zupełnie nowe zjawisko, będące definicją wyższych sfer dwudziestego pierwszego wieku. W Paryżu narodziła się burżuazyjna bohema, w skrócie –iście po francusku - BoBo. 

BoBo to paryżanin. Mieszkaniec wielkiego, nowoczesnego miasta, które jest mekką projektantów mody i artystów wszelkiej maści. Jest młody, wykształcony, ciekawy świata i nadążający za trendami. Finanse raczej nigdy nie martwią go – pochodzi z rodziny o pewnej pozycji. Pewnej i lśniącej od złota. Sam siebie uważa za uosobienie wrażliwości i uduchowienia. Sprzeciwia się społecznym schematom i wyścigowi szczurów, prowadząc wystawne, oportunistyczne życie konsumpcjonisty. Odgrywanie buntownika to jest ważną częścią jego wizerunku. Śmiało wdaje się w dyskusje o polityce, nawet, jeśli jego zorientowanie w tej dziedzinie jest nikłe. Deklaruje poparcie dla tej czy innej partii, zwykle lewicowej, a także uznanie dla tak zwanych Zielonych. Właściwie nie liczy się ze słowami. Stać go na to.
Kończy najlepsze szkoły, jest członkiem ekskluzywnych towarzyszeń. Imprezuje z gwiazdami, a wszystko, co ma, jest z najwyższej półki. Jest tez szalenie wybredny. Nieznajomość polityki nadrabia aż nadto orientacją w modzie i tym, jak się dobrze bawić, w czym towarzystwie i gdzie.

W swej nieprzeciętności ciągle gra osobę prostą. Jednocześnie od tego, co proste, odcina się najmocniej jak potrafi. Wszystko, co otacza BoBo musi mieć niepowtarzalny smak, szyk, styl i zachwycać. A przynajmniej szokować. Należy jednak odrzucić wyobrażenie o BoBo mieszkającym w pałacyku czy dworku. Tam mieszkają najwyżej jego rodzice, jeśli nie zajmują nowoczesnych willi na Lazurowym Wybrzeżu, przedmieściach Paryża, lub gdzieś z dala od miejskiego zgiełku, obok rezydencji wypoczynkowych gwiazd, sportowców i wszelkich bogaczy skuszonych urokami Francji. Sam BoBo najchętniej rezyduje w odrestaurowanych kamienicach z dziewiętnastego wieku lub przestronnych wielkich halach po fabrykach lub magazynach (są to tak zwane lofty). W swym królestwie od minimalizmu przechodzi do przepychu. Drogocenne antyki stoją na prostych meblach z Ikei, obok skromnych regałów dumnie wznosi się warty kilkaset tysięcy sprzęt grający i bynajmniej nie tańsze kino domowe. BoBo lubi krzyczeć o ekologii – je tylko organiczną żywność, ubiera się tylko w organiczną bawełnę. Nie przeszkadza mu to w miłości do ekskluzywnych elektronicznych gadżetów. Nie wychodzi z domu bez najnowszego IPoda, telefonu z dotykowym ekranem i tym podobnych.  


Współczesna paryska bohema pełna jest skrajności i sprzeczności. Z jednej strony popiera równość, a z drugiej strony prowadzi wystawne, luksusowe życie Dostępne tylko w czepkach (a może w portfelach?) urodzonym. BoBo mają swoje odpowiedniki już na całym świecie. Czy podobne zjawisko dotrze do Polski? A może… dotarło już? Czy powtórzy się fala ‘bananowych dzieci’ : dzieci członków partii w czasach socjalistycznych, mające to wszystko, o czym rówieśnicy mogli tylko marzyć?