Volkswagen postanowił wejść na rynek pick-upów. Dotychczas w Europie największe sukcesy odnosiły Japońskie terenowe półciężarówki- Nissan Navara, Mitsubishi L200 oraz Toyota Hilix. Czy niemieckie auto, którego nazwa w języku Eskimosów oznacza „wilk”, odniesie sukces?

Volkswagen nie zaszalał i śmiało można powiedzieć że wygląd Amaroka jest „volkswagenowski” Może nie jest to powiększone Polo czy Golf, ale rękę niemieckich designerów bez problemu dostrzeżemy w wyglądzie grilla, świateł czy maski. Oczywiście, tylna cześć auta nie jest „volkswagenowska” ale w tym przypadku mamy do czynienia z nowością, więc nie było z czego kopiować. Z pick-upami jest tak, że jednym się podobają, innym nie, dlatego ciężko ocenić wygląd tego auta. Amarok wygląda dość grzecznie i delikatnie. Brak mu muskularnych (jak na tą klasę oczywiście) nadkoli, czy przetłoczeń nadających autu twardy, niezłomny charakter. Volkswagen to raczej Włóczykij z Muminków, który niby sobie poradzi w trudnej sytuacji, ale daleko mu do Bruce’a Willisa.

„Bagażnik” Amaroka ma 2.5 metra kwadratowego i można na niego załadować ładunek o masie 1.15 tony. Wewnątrz auta zmieści się 5 osób. Estetyka wnętrza jest typowa jak na takie auto. Tak jak u rywali, liczy się schludność i prostota, ale wymagający klienci mają możliwość zamówienia dwustrefowej klimatyzacji czy zaawansowanego systemu audio. Ci, którzy mają zamiar kupić Amaroka by pokonywać wszelakie bezdroża, mogą zamówić wersję w której wiele elektronicznych rozwiązań zastąpiono mechanicznymi (mniejsza podatność na uszkodzenia), a elementy takie jak lusterka, listwy boczne czy zderzaki nie zostaną pomalowane lakierem, by nie było widać zarysowań, o które nietrudno przy off-roadzie.  

Auto poradzi sobie nawet ze 100% podjazdem (45 stopni), a specjalny system wspomagania ruszania pod górę ma nie pozwolić by auto nie zaczęło „staczać się” przez 2.5 sekundy od momentu puszczenia sprzęgła. W tym czasie kierowca na pewno doda taką ilość gazu, by auto ruszyło nawet z dość sporego wzniesienia. W zależności od potrzeb, napęd przekazywany będzie poprzez układ Torsen, między przednią a obiema osiami. Pod maską Amaroka będą znajdowały się silniki Diesla z turbodoładowaniem, które będą osiągały 120 lub 163 KM.

Gdy popatrzymy na wersje Amaroka które przygotował Volkswagen, zobaczymy, że niemiecki koncern walczy zarówno o tych, którzy chcą kupić pick-upa do miasta, by wyróżnić się na drodze, jak i o tych, którzy lubią jazdę w trudnym terenie, a podrapany lakier to dla nich żaden problem. Ciekawe tylko, czy udało się zbudować pojazd na tyle uniwersalny, by zaspokoić potrzeby jednych jak i drugich. Bo wiadomo, że jak samochód jest do wszystkiego, to nie jest to dobry samochód.