PRL przynosił nam rozmaite kurioza. Większość z nich łączyła się z propagandą PZPR. Kroniki filmowe szybko zainteresowały się problemem alkoholowym. Jak zwykle władze komunistyczne traktowały osoby niepełnosprawne jak piąte koło u wozu, z tą różnicą, że zostały wykorzystane niczym marionetki w ukazaniu drastycznych skutków picia alkoholu. Sposób zaprezentowania problemu alkoholowego w takim kontekście razi brutalnością i trywializowaniem. Nie możemy zapomnieć o śmiesznych filmikach. W końcu to absurdy czynią okres komunizmu wciąż żywym w kulturze masowej. Wewnętrzne sprzeczności widać tu niemal wszędzie. Z jednej strony świętuje się istnienie branży alkoholowej w Polsce oraz jego rys historyczny, a z drugiej prezentuje się jego skutki uboczne. Zaburzenia psychiczne, omamy słuchowe, nerwice. To tylko wybrane przykłady, które kontrastują ze świętowaniem gospodarki alkoholowej w PRL. Nie można zapomnieć o głośnym wydarzeniu, którym jest pojawienie się milionowego obywatela w izbie wytrzeźwień. To całkowity absurd. Dlaczego świętowano wizytę milionowej osoby w izbie wytrzeźwień ? Jak dla mnie raczej powinien to być powód do rozpaczy. Jednak to co sprawia, że całość wydaje się tak komiczna to fakt, że na innych kronikach filmowych zaprezentowano drastyczny wpływ alkoholu na organizm człowieka. Jak widać system z minionej epoki rządził się swoimi prawami, które nie miały wiele wspólnego z logiką.