8 grup, 32 reprezentacje, 64 mecze, 736 piłkarzy, setki tysięcy kibiców na stadionach, miliardy przed telewizorami- wszystko to po to by wyłonić jednego zwycięzcę. Dziś rusza największa sportowa impreza na świecie. Mistrzostwa z roku 2006 na długo zapadły w głowach nie tylko najbardziej zawziętych kibiców piłkarskich. Któż z was nie widział megagwiazdy, Zinedina Zidane’a uderzającego „z główki” rywala,i to przecież w meczu finałowym! Kto nie pamięta polskich flag wywieszanych na balkonach, antenach samochodów czy w witrynach sklepowych? Poprzedni mundial łącznie obejrzało 3.25 miliarda ludzi, z czego sam mecz finałowy przyciągnął przed telewizory i telebimy ponad miliard. Mam wrażenie, że Mundal w RPA będzie miał jeszcze lepszą oglądalność.

Rozpoczynające się właśnie mistrzostwa będą dla nas, Polaków, „spokojniejsze” z racji absencji naszej reprezentacji. Ale nie martwcie się, emocje będą na pewno. A z drugiej strony, można dopatrzeć się kilku pozytywnych aspektów faktu, iż nasi piłkarze w czerwcu będą mieli wakacje. Nie musimy oglądać nudnych reklam z gwiazdami polskiej piłki, żaden tenor nie krzyczy w radio i TV „ Do przodu Poooolskoooo”, nie zalewa nas fala hurra-optymizmu i przede wszystkim (eh, szkoda że musze to stwierdzić), nie czeka nas kolejne hiperrozczarowanie. Możemy za to patrzeć na czysto futbolową imprezę, gdzie patriotyzm nie podpowiada nam wyników! W momencie, gdy piłkarze będą nas oczarowywali swoimi zagraniami, bramkarze będą wykonywali efektowne robinsonady a napastnicy zaskoczą nas efektowną „cieszynką”, w naszym sercu nie zakuje nas myśl mówiąca: „szkoda, że nasi już odpadli”.

Dobrze, skoro polscy piłkarze odpadli, to komu kibicować? Wybór jest ogromny, spośród 32 reprezentacji każdy możne łatwo znaleźć swoich ulubieńców. Szybko przedstawmy kilku faworytów. Po pierwsze, wciąż aktualni mistrzowie świata- Włosi. Ich reprezentacja nie jest uznawana przez bukmacherów za faworyta. Fachowcy uważają Włochów za dopiero 7-mą siłę mistrzostw, ale trzeba pamiętać, że ta doświadczona drużyna może poradzić sobie z każdym. Według bukmacherów największe szanse na zwycięstwo ma Hiszpania- reprezentacja złożona z gwiazd absolutnych, nie mających sobie równych od Euro 2008. Piłkarze z półwyspu Iberyjskiego potwierdzili ostatnio swoją znakomitą dyspozycję, gromiąc reprezentacje Polski aż 6:0. Ochotę na mistrzostwo mają również Brazylijczycy. W 2006 roku odpadli już w ćwierćfinale, a przecież w latach 1994-2002 za każdym razem byli w finale, dwukrotnie zwyciężając w całej imprezie. Co więcej, trener Brazylii, Carlos Dunga postanowił nie zabierać gwiazd będących w słabszej dyspozycji, tylko postawił na najlepszych obecnie piłkarzy. Wygrać chce także Holandia, o której mówi się „grała pięknie jak nigdy, przegrała jak zawsze”. Choć „pomarańczowi” mieli w historii mnóstwo wspaniałych piłkarzy, mundialu nigdy nie wygrali. Z kolei inne piłkarskie porzekadło mówi iż „Piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką przez 90 minut, a na końcu i tak wygrywają Niemcy”- kto wie, w 2002 i 2006 roku było blisko, może do trzech razy sztuka? Argentyna ma znakomity atak, z najlepszym piłkarzem świata, Leo Messim na czele, ale dziwne decyzje dziwnego trenera- Diego Maradony sprawiły że ciężko przewidzieć grę Argentyńczyków. Z kolei Anglia, w przeciwieństwie do Argentyny, dysponuje bardzo równym i bardzo mocnym składem. Co z tego, skoro Anglicy takim składem dysponują od lat a do mistrzostwa zawsze było daleko. A może będące w dołku Francja i Portugalia, cały czas dysponujące olbrzymim potencjałem, pokuszą się o wygraną? A może wreszcie któraś z drużyn afrykańskich? Azja? Czemu nie! Ja liczę na to, iż Południowoafrykański mundial okaże się emocjonujący, efektowny i sprawiedliwy. Jeśli tylko nie uznane gole czy niesłuszne karne i spalone nie będą decydowały o wynikach, to czeka nas niesamowita impreza.

Emocje będą nie tylko na boisku. Już przed pierwszym gwizdkiem poznaliśmy dwóch wielkich bohaterów. Pierwszym są wuwuzele- megagłośne trąbki, które są nie do zniesienia dla zarówno kibiców jak i piłkarzy spoza Afryki. Wiele federacji chciało wprowadzenia zakazu wnoszenia wuwuzel na trybuny, ale nie można przecież odebrać afrykańskim kibicom ważnego elementu ich kultury. O tym, czy podczas relacji będzie się dało coś usłyszeć, dowiemy się dziś, 11 czerwca o godzinie 16. Wtedy to RPA rozegra z Meksykiem inauguracyjny mecz. Drugi bohater to piłka Adidas Jo’bulami. Podobno jest najokrągleszą ze wszystkich produkowanych piłek, najmniej się odkształca i da się ją uderzyć megaprecyzyjnie. Wszystko fajnie, tylko spora cześć zawodników mówi, że sama technologia o niczym nie świadczy i mundialowa futbolówka zachowuje się gorzej od piłki z supermarketu. Spekulacje nie maja końca, a zwolennicy nowej piłki twierdzą, że jest ona karcona tylko przez piłkarzy sponsorowanych przez konkurencyjne koncern. Odpowiedź także poznamy podczas pierwszego meczu.

Na koniec, warto wspomnieć o tym, co najbardziej podoba mi się w afrykańskiej piłce- o kibicowaniu. Abstrahując od trąbek, afrykańscy kibice są fantastyczni. Kto oglądał mecze Pucharu Narodów Afryki ten wie, o czym mówię. Na trybunach siedzą szamani w zwierzęcych skórach i tancerki w strojach ludowych! W porównaniu z europejskimi stadionami, wygląda to nieziemsko. I pamiętajcie, że w Afryce dalej istnieje możliwość zdyskwalifikowania drużyny, której szaman rzucił urok na przeciwnika. 

Dlatego, nie patrzcie tylko na murawę. Mundial to coś więcej! Tak więc, przez miesiąc cieszmy się tą jedną, wielką pogańską, futbolową mszą. A jeżeli do godziny 16 pozostało trochę czasu, to proszę, obejrzyjcie zapowiedź Południowoafrykańskich mistrzostw, z oficjalną piosenką turnieju w tle: