Grafika 3D zdominowała obecnie świat gier komputerowych. Co ciekawe wiele osób nie wyobraża już sobie wirtualnej rozrywki w 2D. Jednak czy 3D oznacza tak naprawdę ciekawszą rozrywkę od 2D? Czy może jest to tylko rozrywka dla osób, dla których ważniejszą rolę odgrywa oprawa audio-wizualna. Sama coraz częściej łapię się na tym, że decyduję się zagrać w jakąś grę 3D tylko dlatego, żeby zobaczyć ciekawe środowisko 3D.

Co ciekawe w wielu współczesnych tytułach można zaobserwować, że na rzecz ciekawych efektów audio-wizualnych traci grywalność. Weźmy chociażby nawet pod uwagę klasykę Zeldę. Każdy z nas pamięta godziny przed telewizorem z padem Super Nintendo w ręce. Zelda chociaż miała bardzo prostą grafikę to jednak dzięki grywalności zatrzymywała nas przed telewizorem na wiele godzin. Grając w najnowszy tytuł na Nintendo Dsi Phantom Hourglas, chociaż grafika jest naprawdę bajkowa to mam wrażenie, że gdzieś zapodziała się magia charakterystyczna dla tytułów 2D. Czyżby 3D oznaczało tworzenie pięknych wirtualnie światów z zapomnieniem o grywalności, czy może jednak nastaje nowa era w świecie gier komputerowych, w których rewitalizowane stare tytuły nie mają prawa bytu? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?