Na jesienną chandrę, dla wszystkich smutnych z powodu samotności! Oto trzynaście powodów, które podało trzynaście szczęśliwych singielek, a które potwierdzają zalety bycia wolną.

1. 

Kasia, 23 lata. „Robię to, co chce i kiedy chcę. Bluzka, którą kupuję podoba się mi i to jest ważniejsze, niż co powie ukochany. Dowolnie dobieram dodatki, makijaże, kieruję tylko i wyłącznie swoim gustem. Nikt mnie nie ogranicza w podejmowaniu decyzji. Każdy z moich partnerów chciał w jakiś sposób mnie dostosowywać do siebie. Póki nie trafię na takiego, który zaakceptuje moją potrzebę niezależności, pozostanę singielką. Ale za to zadowoloną singielką!” 

2.

Aneta 20 lat. „Bez zazdrości i tłumaczenia się życie jest prostsze. Nie muszę oglądać naburmuszonej miny, gdy chcę się spotkać z przyjaciółkami albo iść na kawę z przyjacielem. Przyjaciele są dla mnie bardzo ważni, a mój ostatni chłopak utrudniał mi kontakty z nimi. Nie mogłam tego znieść i nie mogłabym ponownie.”

3. 

Andżelika, 20 lat. „Nie kusi mnie zaniedbywanie obowiązków. Studiuję medycynę. Jest to dla mnie bardzo ważne, a niedawno prawie zawaliłam egzaminy, bo mój chłopak uniemożliwiał mnie naukę, koncentrując cała moją uwagę na sobie i domagając się tego non stop. Sam nie uczył się już, miał luźną pracą, której nie wolno mi było przeszkadzać, chociażby nie wiem co się działo. Teraz wydzielam sobie czas na naukę, na przyjemności… a związek? Nie czuję braku. Jeśli poczuję, na pewno znajdzie się miejsce dla tego, który nie będzie w moim życiu zaborcą, a sprzymierzeńcem.”

4. 

Sonia, 30 lat. „Moje dotychczasowe życie to była nauka, praca, no i mój partner. Nie miałam w ogóle czasu dla siebie. Teraz gdy nie jestem w żadnym związku, mogę wydzielić czas na to, co lubię – a siebie wprost uwielbiam! Poza spełnianiem swoich zachcianek bez oglądania się na faceta, mogę wreszcie skoncentrować się na wlanych przemyśleniach. Rozwijam się wewnętrznie, na co nie mogłabym sobie pozwolić znów poświęcając wolny czas drugiej osobie. Na miłość przyjdzie czas.” 

5. 

Karolina 26 lat. „Byłam w bardzo toksycznym związku. Po wielu trudach, cierpieniach, udało mi się w końcu uwolnić od chłopaka. Groził mi, manipulował mną, uniezależniał od siebie. Nie dawał spokoju. Teraz zaczynam żyć i cieszyć się życiem. A faceci? Na długo mam ich dosyć.”

6. 

Sylwia, 23 lata „Może to śmieszne, ale wreszcie, gdy nie mam nikogo, oglądam to co lubię! Mój chłopak zaraz po przyjściu z pracy okupował telewizor. Nie wspominam już o tym, że mnie poświęcał najmniej czasu. Nie mogłam nawet obejrzeć wiadomości. Dostępu do komputera tez nie miałam, gdyż telewizor służył mu jako monitor do oglądania ściąganych filmów, meczy itp. Teraz mam telewizor tylko dla siebie, mimo, iż nie dorobiłam się jeszcze własnego komputera i muszę robić ładne oczy do współlokatorki, nie jest źle. A właśnie – teraz wreszcie mam współlokatorkę i całość czynszu nie spada na mnie. Póki co w byciu singielką widzę sam plusy! Nie znaczy to oczywiście, że zamykam się na flirty czy miłość, ale zanim z kimś znowu zamieszkam upłynie bardzo dużo czasu… ”

7.

Dagmara, 20 lat. „Kiedy mam zły humor, nie robię dobrej miny do złej gry. Bycie samą pozwala mi w pełni skupić się na własnych potrzebach. Nie udaję, że mi dobrze i cudownie, gdy mam ochotę krzyczeć z irytacji. A bycie z kimś to częste właśnie udawanie, że jest lepiej niż w rzeczywistości. Gdy się cieszę nie muszę martwić się tym, że partner może mieć gorszy dzień – przepełnia mnie własne szczęście i to mi całkowicie wystarcza.”

8. 

Kornelia, 26 lat. „Pół roku temu rozstałam się z Pawłem. Od tego czasu poświęciłam się fotografii, która interesowała mnie już wcześniej, ale jakoś nie znajdywałam czasu na hobby. Teraz rozwijam swoje umiejętności fotografa, czuję się z tym świetnie. Myślę, że możliwośc poświęcenia się hobby to bardzo ważny argument za bycie singlem. Samorealizacja jest bardzo istotna, by osiągnąć szczęście.”

9. 

Martyna, 28 lat „Zabrzmi to śmiesznie, ale wreszcie się wysypiam! Nikomu się nie zachciewa igraszek, gdy przede mną i za mną bardzo ciężki dzień, nikt nie chrapie na cały dom. Mogę dowolnie rozpychać się na łóżku, cała kołdra jest moja i nie musze mieć z tego powodu wyrzutów sumienia (ani wysłuchiwać wyrzutów tego zewnętrznego sumienia, które narzeka, że marznie w nocy). ”

10. 

Jagoda, 24 lata. „Gdy idę na koncert, nie mam wyrzutów sumienia, że partner został w domu. Gdy na tym koncercie zaszaleję, nie mam kaca moralnego. Nikt nie prawi mi morałów, gdy mam tez tego zwykłego kaca, zwykle giganta. Jeśli chcę, imprezuję, sama tez nie martwię się, co robo partner na imprezie. Życie stało się o wiele spokojniejsze, odkąd nie mam męskiej przyzwoitki w osobie własnego chłopaka.”

11. 

Justyna, 19 lat. „Mogę realizować wszelkie szalone pomysły bez słuchania lamentów chłopaka. Skok na bungie? Ok.! ”Tatuaż? Ok.! „Kolczyk w nosie?” Ok.! a gdy słyszę ‘coś ty sobie zrobiła’ to tylko od mamy.”

12. 

Teresa, 23 lata. „Gdy mam ochotę na ciastka to mogę zjeść nawet dwie paczki! Torcik czekoladowy, kubełek lodów przed telewizorem – spoko. I nikt nie mruknie, że od tego się tyje. Lubię dobre jedzenie i nie wstydzę się tego. A teraz nie martwi mnie kilogram w górę czy w dół, co tak martwiło mojego ostatniego partnera. Jeśli teraz się z kimś zwiążę, to zapewne z takim łakomczuszkiem jak ja, który nie będzie miał nic przeciwko tiramisu i szarlotce z bitą smietaną.”

13.

Julia, 29 lat. „Nareszcie uwolniłam się nie tylko do Marka, ale i od jego kumpli. Koniec popijaw podczas meczów, koniec hałasów, śpiewów, pikantnych rozmówek i totalnego braku panowania nad sobą w moim towarzystwie. ”


Czy jednak wypowiedzi te są przekonywujące…?